Moje pierwsze wrażenie na temat Jonathana Edwardsa nie było dobre. Przez lata żyłem ze zniekształconą (i niestety powszechną) perspektywą, jaką wyniosłem z podręcznika do historii w szkole średniej. Wydawało się, że jedyną rzeczą, jaką zrobił Edwards, było wygłoszenie kazania „Grzesznicy w rękach rozgniewanego Boga”.Na studiach starszy kolega namówił mnie do lektury Johna Pipera, gdzie natknąłem …














