Kiedy myślimy o odważnych ludziach, zazwyczaj wyobrażamy sobie ratowników, żołnierzy lub osoby, które osłaniają dzieci przed kulami podczas masowych strzelanin. I oczywiście, są oni odważni. Ryzykowanie własnego życia dla dobra innej osoby wymaga wielkiej odwagi. Istnieją jednak inne rodzaje odwagi. Na współczesnym Zachodzie większość z nas nie zostanie wezwana do dosłownego narażania życia w celu …
Kiedy myślimy o odważnych ludziach, zazwyczaj wyobrażamy sobie ratowników, żołnierzy lub osoby, które osłaniają dzieci przed kulami podczas masowych strzelanin. I oczywiście, są oni odważni. Ryzykowanie własnego życia dla dobra innej osoby wymaga wielkiej odwagi.
Istnieją jednak inne rodzaje odwagi.
Na współczesnym Zachodzie większość z nas nie zostanie wezwana do dosłownego narażania życia w celu ratowania kogoś innego, niemniej jednak nadal będziemy potrzebować cnoty odwagi, aby dobrze żyć jako chrześcijanie. Zwyczajne życie to odważne życie. Odwagi wymaga dzielenie się ewangelią w wrogiej kulturze. Odwagi wymaga wybór ścieżki kariery. Odwagi wymaga nawiązywanie przyjaźni. Odwagi wymaga randkowanie i zawarcie małżeństwa. Odwagi wymaga bycie rodzicem. Odwagi wymaga znoszenie codziennego cierpienia.
Zwyczajne życie to odważne życie – takie, w którym każdy krok w ciągu dnia wymaga małego aktu odwagi. Czasami wykonanie zadania, które inni uważają za błahe, wymaga wielkiego aktu odwagi. Dla niektórych z nas nawet wstanie z łóżka może być aktem odwagi, gdy przytłacza nas depresja lub lęk.
Czego wymaga odwaga
Według Josefa Piepera, badacza myśli Tomasza z Akwinu, odwaga to akt ryzykowania cierpieniem ze względu na dobro. Wymaga ona bycia bezbronnym, co nas przeraża, ponieważ nasza kultura nauczyła nas, że cierpienie jest samo w sobie złe i należy go unikać za wszelką cenę. Tam, gdzie pojawia się cierpienie, świat oferuje nam produkt lub usługę, aby je wyleczyć, zaleczyć, znieczulić, uśmierzyć lub rozwiązać.
Odwaga to akt ryzykowania cierpieniem ze względu na dobro.
Ale cierpienie jest częścią życia w upadłym świecie. Według apostoła Pawła cierpienie rodzi wytrwałość, która prowadzi do wypróbowanej cnoty i nadziei (Rzym. 5:3–5). Zaakceptowanie rzeczywistości cierpienia i nauka dobrego cierpienia jest częścią wiedzy o tym, jak dobrze żyć jako chrześcijanin. A cierpieć dobrze oznacza cierpieć odważnie. W naszym zwyczajnym życiu musimy odważyć się ryzykować cierpienie ze względu na dobro.
Przez „dobro” rozumiem uwielbianie Boga i radowanie się Nim na wieki (Westminsterski Krótki Katechizm, Pytanie i Odpowiedź 1). To, jak to praktycznie wygląda w konkretnej sytuacji, będzie się różnić. Na przykład, ryzykuję cierpienie związane z otrzymaniem odmowy (niewielka forma cierpienia), ubiegając się o pracę, której pragnę, ze względu na dobro, jakim jest możliwość uwielbienia Boga w nowej sytuacji, zapewnienie bytu mojej rodzinie i błogosławienie innych poprzez moją pracę.
Koszt „bezpiecznej gry”
Próba unikania cierpienia – unikania bycia bezbronnym, aby nic nie ryzykować – sprawia, że stajesz się lękliwy i zahamowany. Masz wrażenie, że chronisz się przed krzywdą, że jesteś ostrożny. W rzeczywistości nadmierna ochrona szkodzi ci tak samo jak lekkomyślność. Szkodzi ci, uniemożliwiając doświadczanie cudów świata, który stworzył Bóg.
Jeśli nie spróbujesz zdobyć prawa jazdy, nigdy nie doświadczysz radości płynącej z wolności na drodze. Jeśli nie spróbujesz budować przyjaźni, nigdy nie zaznasz radości z posiadania bliskich przyjaciół, na których możesz liczyć. Jeśli nigdy nie porozmawiasz z kimś, kto interesuje cię pod względem romantycznym, nigdy się nie ożenisz ani nie wyjdziesz za mąż. Jeśli nigdy nie wyślesz tego wiersza, obrazu czy piosenki, nigdy nie będziesz mieć szansy na akceptację twojej pracy. Życie wiąże się z ryzykiem i bezbronnością. Cieszenie się wieloma błogosławieństwami, które dał nam Bóg, wymaga odwagi.
Istnieje wiele oznak, że młodzi ludzie podejmują coraz mniejsze ryzyko, że stają się coraz bardziej zahamowani. Na przykład w niedawnym badaniu 58 procent mężczyzn w wieku od 18 do 29 lat zgodziło się ze stwierdzeniem: „Wahaniem napawa mnie zaproszenie kogoś na randkę, ponieważ boję się odrzucenia”. Jednocześnie 68 procent w tej samej grupie demograficznej zadeklarowało chęć zawarcia małżeństwa. Pragnienie istnieje, ale strach przed byciem bezbronnym paraliżuje młodszych mężczyzn.
Problem nie dotyczy tylko młodych mężczyzn. Młode kobiety również są samotne. W innym badaniu 74 procent młodych kobiet i 64 procent młodych mężczyzn zadeklarowało, że w ciągu ostatniego roku nie randkowało wcale lub randkowało tylko kilka razy.
Jak zakorzeniają się zahamowania
Chociaż wiele osób ma tendencję do obwiniania smartfonów i technologii o szerszy kulturowy spadek towarzyskości – i jest w tym połączeniu trochę prawdy – musimy również spojrzeć na porażkę w kultywowaniu cnoty odwagi.
Nasza technologia jest idealnie zaprojektowana, by dostosować się do naszych zahamowań. Karmi nas rozrywką i nie wymaga od nas niczego poważnego ani wymagającego. Zaprasza nas do relaksu i pogodzenia się z samotnością, zamiast pobudzać nas do miłości i dobrych uczynków (zob. Hebr. 10:24). Daje nam poczucie więzi z innymi bez głębokich, znaczących relacji twarzą w twarz, których potrzebujemy – relacji, które wymagają bezbronności.
Zahamowanie, w znaczeniu, którego tu używam, odnosi się do lęku przed działaniem, lęku przed wzięciem odpowiedzialności za daną od Boga sprawczość w świecie; poczucia, że świat jest niebezpiecznym miejscem i lepiej zamknąć się w sobie; skupienia na wnętrzu; niepokoju przed wystawieniem się na świat; strachu przed porażką; braku odwagi. To zahamowanie może przejawiać się na różne sposoby. Jednym z najbardziej oczywistych jest wybór unikania interakcji twarzą w twarz i życie w światach online, czy to w grach wideo, mediach społecznościowych, AI, na Reddicie czy YouTube.
Ale zahamowanie nie musi być tak oczywiste. Może też wyglądać jak decyzja o pogrążeniu się w nauce lub pracy zamiast zaproszenia kogoś na randkę lub na kawę w ramach przyjaźni. Może wyglądać jak wybór, by rodzice wszędzie nas podwozili, zamiast nauki samodzielnej jazdy i ryzykowania oblania egzaminu, wypadku lub po prostu przyjęcia odpowiedzialności. Może to być wybór pozostania w łóżku zamiast wstania i stawienia czoła nowemu dniu.
Chodzi o to, że zahamowanie pojawia się zawsze wtedy, gdy stajemy przed czymś, co budzi w nas niepokój lub lęk przytłaczający nas do tego stopnia, że przestajemy działać. Współcześni ludzie są coraz bardziej zahamowani, zwłaszcza w relacjach.
Odwaga i ryzyko
Jak cnota odwagi może pomóc nam przezwyciężyć zahamowania? Pierwszą rzeczą, o której należy pamiętać, jest to, że celem odwagi nie jest ryzykowanie dla samego ryzyka. To nazywa się lekkomyślnością i nie jest cnotą. Bycie ryzykantem nie jest cnotliwe; jest próżne i nierozważne.
Zahamowanie pojawia się zawsze wtedy, gdy stajemy przed czymś, co budzi w nas niepokój lub lęk przytłaczający nas do tego stopnia, że przestajemy działać.
Całym celem bycia osobą odważną jest uwielbienie Boga swoim życiem. Cnoty wskazują nam na to, kim mieliśmy być przed Bogiem, na nasz telos. Zostaliśmy stworzeni, aby uwielbiać Boga i radować się Nim na wieki. A to wiąże się z odważnym działaniem w obliczu możliwego i rzeczywistego cierpienia.
Nie postępujemy cnotliwie dlatego, że musimy zasłużyć na Bożą przychylność, ale dlatego, że Bóg już nas kocha dzięki ofiarnemu dziełu Jego Syna na krzyżu. Ta ofiara nas odkupuje i uzdalnia do odwrócenia się od grzechu i życia tak, jak zostaliśmy do tego stworzeni.
Kiedy decydujemy się żyć odważnie, akceptujemy fakt, że Bóg dał nam sprawczość dla swojej chwały. Naszym obowiązkiem przed Nim jest korzystanie z tej sprawczości. W każdej sytuacji, w której czujemy lęk przed potencjalną krzywdą, powinniśmy rozważyć, czym jest „dobro” oraz czy działanie jest roztropne i sprawiedliwe (wszystkie cnoty są ze sobą powiązane). Następnie musimy podjąć ryzyko, stać się bezbronnymi i działać odważnie.
Odwaga mimo lęku
Odwaga nie wymaga od ciebie bycia nieustraszonym, a jedynie zdecydowanego działania. Możesz robić trudne rzeczy, czując lęk. „W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk” – mówi 1 Jana 4:18. „Lęk bowiem wiąże się z karą, a ten, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości”.
Ostatecznie nie grozi nam żadna kara, upokorzenie ani sąd. Chrystus zapłacił za nasze grzechy. Jesteśmy wolni, by ruszyć z naszą sprawczością i odkrywać to stworzenie, które On uczynił dla swojej chwały, bez wstydu i lęku.
Jednym z najlepszych sposobów, aby nauczyć swój umysł nieodczuwania lęku, jest robienie trudnych rzeczy pomimo strachu. Robienie tego to praktykowanie bycia osobą odkupioną w Chrystusie. Kiedy pozwalasz lękowi przejąć kontrolę, uczysz się zahamowania. Ale kiedy działasz odważnie i robisz trudne rzeczy, mimo że czujesz lęk, wiedząc, że to uwielbia Boga, uczysz swój umysł dzielności.
Czy zostaniesz zraniony? Tak. Jeśli będziesz działać odważnie, doznasz ran. Ale nadmierne chronienie siebie również cię zrani – uniemożliwi ci dostęp do radości, które Bóg stworzył, abyś w nich chodził. Dobrą nowiną jest to, że łaska Boża jest dla nas wystarczająca każdego poranka. Kiedy z trudem wstajesz z łóżka, kiedy z trudem z kimś rozmawiasz, kiedy z trudem znosisz cierpienie, kiedy z trudem się angażujesz – niezależnie od tego, jakie jest twoje zahamowanie, łaska Boża ci wystarczy.
Możesz robić rzeczy trudne, rzeczy odważne. Wszystko możesz w Chrystusie, który cię umacnia (Fil. 4:13). Możesz nie być ratownikiem ani żołnierzem, ale jesteś powołany do życia pełnego odwagi, do trudnych rozmów, do wychodzenia z inicjatywą i podejmowania ryzyka. I możesz sprostać tym wyzwaniom przez Chrystusa i dla Bożej chwały.






