W każdy szkolny wieczór sala gimnastyczna i boiska sportowe w liceum niedaleko naszego kościoła są pełne. Młodzi sportowcy z drużyny futbolu amerykańskiego, drużyn piłkarskich, zespołu cheerleaderek i drużyn koszykówki trenują i rozgrywają mecze, często do późnego wieczora. W obliczu spadku zaangażowania rodziców, wiele lokalnych szkół średnich potrzebuje pomocy w zapewnieniu tym drużynom kolacji. I właśnie …
W każdy szkolny wieczór sala gimnastyczna i boiska sportowe w liceum niedaleko naszego kościoła są pełne. Młodzi sportowcy z drużyny futbolu amerykańskiego, drużyn piłkarskich, zespołu cheerleaderek i drużyn koszykówki trenują i rozgrywają mecze, często do późnego wieczora. W obliczu spadku zaangażowania rodziców, wiele lokalnych szkół średnich potrzebuje pomocy w zapewnieniu tym drużynom kolacji. I właśnie tutaj wkroczył nasz kościół.
Nasz kościół przygotowuje wieczorny posiłek dla drużyny futbolowej w każdy piątek sezonu – od sierpnia do listopada. Przekłada się to na setki gorących posiłków serwowanych uczniom-sportowcom. To także wiele godzin interakcji między członkami kościoła a uczniami szkół publicznych oraz ich trenerami.
Takich okazji misyjnych jest mnóstwo. Ze względu na liczne potrzeby wolontariackie, lokalne szkoły publiczne stanowią dla naszych kościołów niewykorzystaną (i nieoczekiwanie otwartą) szansę na dzielenie się ewangelią słowem i czynem. Oto trzy sposoby na zmobilizowanie kościoła do tej misji.
1. Bądź widoczny. Buduj na relacjach, które już istnieją.
Szkoły w Twojej okolicy mogą nie wiedzieć o istnieniu Twojego kościoła, ale Twój kościół prawdopodobnie ma już z nimi powiązania. Czy jacyś nauczyciele, administratorzy lub trenerzy są również członkami Twojego kościoła? Czy członkowie kościoła mają dzieci lub wnuki, które uczęszczają do tej szkoły? Czy absolwenci szkoły należą do Twojego kościoła?
Ze względu na liczne potrzeby wolontariackie, szkoły publiczne stanowią dla naszych kościołów niewykorzystaną szansę na dzielenie się ewangelią.
Służba szkole zaczyna się od dostrzeżenia relacji, które są już obecne. Rozwija się, gdy postanawiamy wykorzystać te relacje dla celów misji.
Nasza lokalna szkoła podstawowa zorganizowała Dzień Kariery. Każdy nauczyciel otworzył swoją klasę dla profesjonalistów, którzy przyszli opowiedzieć dzieciom o swojej pracy. Nauczycielka koordynująca prelegentów należała do naszego kościoła, więc zaprosiła mechanika, pielęgniarkę, agenta ubezpieczeniowego… i pastora. Dzięki tej okazji pastor (z Biblią w ręku) mógł opowiedzieć wielu klasom, kim jest i co robi lider kościoła.
2. Bądź wartościowy. Priorytetyzuj służbę.
Czy Twoja lokalna szkoła postrzega Twój kościół jako zasób? Czy gdy szkoła ma potrzeby, zwraca się do Twojego kościoła o pomoc? Czy widzi obecność Twojego kościoła jako wartość dodaną dla misji edukacyjnej szkoły? Gdyby Twój kościół został zamknięty lub przeniósł siedzibę, czy okoliczne szkoły ucierpiałyby z powodu Twojej nieobecności?
Służba społeczności nie jest główną misją kościoła, ale kiedy kochasz swoich bliźnich (w tym szkoły), drzwi dla ewangelii mogą się otworzyć. Wyobraź sobie: co by było, gdyby szkoła była tak pewna troski Twojego kościoła, że w przypadku potrzeb uczniów odsyłałaby ich do Twojego kościoła po pomoc?
Bibliotekarz w naszej lokalnej szkole podstawowej szukał dorosłych, którzy mogliby przychodzić i czytać książki klasom zerowym, pierwszym i drugim. Informacja o tej potrzebie została wysłana do rodziców, a jeden z nich (należący do naszego kościoła) skontaktował się z bibliotekarzem, informując, że w naszym kościele jest kilka osób chętnych do czytania dzieciom. Od tego momentu zaczęliśmy regularnie wysyłać wolontariuszy-czytelników. Możemy nawet sami wybierać książki!
3. Mów odważnie. Bądź gotowy opowiadać o Jezusie.
Nasz Pan mówi: „Spójrzcie, mówię wam: podnieście oczy wasze i popatrzcie na pola, że już są białe do żniwa” (Jana 4:35). Zatem kochając szkoły i służąc im, miej oczy otwarte na okazje do „uzasadnienia nadziei, która jest w was” (1 Piotra 3:15). Kiedy te okazje nadejdą, mogą cię zaskoczyć.
Co by było, gdyby szkoła była tak pewna troski Twojego kościoła, że w przypadku potrzeb uczniów odsyłałaby ich do Twojego kościoła po pomoc?
Pewnego razu emerytowany policjant (i były zawodnik drużyny futbolowej w lokalnym liceum) wstąpił do biura naszego kościoła. Słyszał o tym, że nasz kościół karmi drużynę futbolową i był zaintrygowany. Mężczyzna miał wiele pytań. Pytał, jak tworzymy zespoły wolontariuszy, jak często przynosimy posiłki i jak za nie płacimy.
Od kilku lat przekazuje on darowizny na wsparcie tej służby. Ale to nie jest najlepszy owoc tej relacji. Ten emerytowany policjant zaczął również uczęszczać do naszego kościoła. W końcu uwierzył w Chrystusa i został ochrzczony. Dziś jest aktywnym członkiem naszej wspólnoty, a wszystko zaczęło się od tego, że usłyszał o lokalnym kościele karmiącym lokalną licealną drużynę futbolową.
Jezus mówi: „Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mateusza 5:16). Nasze kościoły nie powinny być obojętne na zagubionych i umierających wokół nas. Powinniśmy gorliwie szukać otwartych drzwi do dzielenia się dobrą nowiną. Przyjrzyj się więc sąsiedztwu swojego kościoła. Czy w szkołach publicznych mogą być otwarte drzwi?






