Lata temu siedzieliśmy z moim współpracownikiem przy biurkach przy otwartych drzwiach biura. Jeden z naszych kolegów przechodził obok ze swoją córką i usłyszeliśmy, jak mówi do niej: „Możesz być, kimkolwiek zechcesz”. Instynktownie popatrzyliśmy na siebie z uniesionymi brwiami. Choć ojcowska intencja tej motywującej przemowy była dobra, to po prostu nie była prawda.Nie możemy być wszystkim, …
Lata temu siedzieliśmy z moim współpracownikiem przy biurkach przy otwartych drzwiach biura. Jeden z naszych kolegów przechodził obok ze swoją córką i usłyszeliśmy, jak mówi do niej: „Możesz być, kimkolwiek zechcesz”. Instynktownie popatrzyliśmy na siebie z uniesionymi brwiami. Choć ojcowska intencja tej motywującej przemowy była dobra, to po prostu nie była prawda.
Nie możemy być wszystkim, czym chcemy.
Przez dekady kultura głównego nurtu wmawiała dzieciom, że jeśli będą wierne sobie (czyli jeśli będą podążać za swoimi uczuciami), ich marzenia się spełnią. Na ten przekaz – znany również jako ekspresywny indywidualizm – Pismo Święte odpowiada: „Jest droga, co komuś zdaje się słuszną, lecz w końcu prowadzi do śmierci” (Prz 14,12).
Uznanie głupoty ekspresywnego indywidualizmu nie czyni cię cynikiem ani pesymistą. Czyni cię kimś, kogo James Wood nazwał osobą szanującą rzeczywistość. Osoba szanująca rzeczywistość to ktoś, kto odmawia powiedzenia cesarzowi, że jego nowe szaty są wspaniałe, gdy ten nie ma ich na sobie. Odmawia ona połknięcia kłamstwa, że mężczyzna może urodzić dziecko lub że wszystkie religie dążą do pokoju.
Jeśli wierzymy, że Bóg stworzył świat i nasze dzieci, nauczymy je, że jedynym sposobem na kontakt z rzeczywistością jest patrzenie na świat tak, jak patrzy na niego Bóg. Jako wierzący rodzic mam obowiązek uczyć moje dzieci kwestionowania tego, czy ich uczucia pasują do stanu rzeczy.
Osoby szanujące rzeczywistość żyją w historii odkupienia
Rodzicielstwo w duchu szacunku dla rzeczywistości nie oznacza, że zawsze podajesz dzieciom twardą prawdę. (Gdy mój pięciolatek skończył obóz koszykarski czując się świetnie ze swoimi umiejętnościami, nie wytykałem mu, że wciąż nie potrafi kozłować!) Oznacza to, że pomagasz dzieciom rozumieć ich życie w kontekście biblijnej historii stworzenia, upadku, odkupienia i odnowienia.
Kiedy Bóg stworzył ten świat, uznał go za dobry. Ale kiedy mężczyzna i kobieta stworzeni na Jego obraz zjedli zakazany owoc, nasz dobry świat stał się miejscem skażonym chorobą, śmiercią i grzechem. Oznacza to, że jeśli wskoczysz do basenu, zanim nauczysz się pływać, możesz utonąć. Oznacza to, że niektórzy ludzie rodzą się z niepełnosprawnościami, których nigdy nie pokonają w tym życiu. Oznacza to, że dzieci potrzebują pełnej miłości i korygującej dyscypliny (Przysłowia 13,24).
Ale to nie koniec historii. Dzięki ofierze Jezusa wierzący zostali odkupieni i są teraz dziećmi Bożymi. Wyczekujemy dnia, w którym On powróci i naprawi wszystko, co jest złe w naszym świecie. Kiedy to nastąpi, nie będziemy już musieli bać się utonięcia, zmagać się z niepełnosprawnościami ani stosować dyscypliny.
Jako ludzie szanujący rzeczywistość, żyjący w historii odkupienia, nie musimy ignorować zła wokół nas, aby wierzyć w szczęśliwe zakończenie. I uznajemy, że gdy ktoś zaleca życie kłamstwem jako najszybszą drogę do szczęśliwego zakończenia, powinniśmy uciekać w przeciwnym kierunku.
Wychowywanie dzieci tak, aby widziały siebie w Bożej historii odkupienia, nie gwarantuje, że tak się stanie. Oznacza to jednak, że będziesz mieć gotowe ramy dla trudnych rozmów. Na przykład, gdy nastolatek przechodzący okres dojrzewania czuje się niekomfortowo w swoim ciele, możesz porozmawiać o tym, jak upadek wpłynął na nasze ciała. Możesz również zachęcić nastolatka, że ci, którzy wierzą, mogą oczekiwać dnia, w którym otrzymają zmartwychwstałe ciała, które nie będą już zdane na łaskę hormonów okresu dojrzewania.
Osoby szanujące rzeczywistość zachęcają do odporności
Rodzicielstwo w duchu szacunku dla rzeczywistości nie oznacza, że stawiamy dzieciom niskie oczekiwania. Zamiast tego powinniśmy zachęcać dzieci do rozwoju i robienia trudnych rzeczy, nawet jeśli nie odniosą sukcesu od razu.
Chrześcijańska terapeutka Sissy Goff opowiada historię spotkania z 15-letnią dziewczyną, która od tygodni tkwiła w tym samym problemie. W końcu Goff delikatnie zapytała ją: „Jak by to wyglądało, gdybyś rozwinęła się w tym obszarze?”. Dziewczyna szybko odpowiedziała: „Nie chcę się rozwijać. Chcę tylko być zrozumiana”.
Goff postrzega tę postawę jako endemiczną dla kultury, w której dorasta większość dzieci. Mówi: „Chłopcy i dziewczęta w każdym wieku nie chcą się rozwijać. Chcą ulgi. Chcą komfortu. Chcą, żeby ktoś to naprawił”.
Taka postawa ma sens, jeśli wierzysz, że bycie wiernym sobie to sposób na spełnienie marzeń. Kiedy ponosisz porażkę, szukasz kogoś innego, kogo można obwinić.
Alternatywna postawa – znana jako odporność – dąży do adaptacji i wzrostu dzięki trudnościom lub porażkom. Przyjmuje ona odpowiedzialność, mierzy się z faktami i wykorzystuje wytrwałość.
Jako matka pragnę uchronić moje dzieci przed doświadczaniem bólu, ale osoba szanująca rzeczywistość wie, że ból jest częścią życia. Zamiast chronić dzieci przed bólem za wszelką cenę, powinniśmy uczyć je, jak uczyć się i wzrastać dzięki niemu.
Ewangelia nadaje sens rzeczywistości
Dziennikarka Louise Perry została chrześcijanką po tym, jak zdała sobie sprawę, że chrześcijańskie nauczanie o płciach pokrywa się z socjologiczną rzeczywistością, którą obserwowała. Aktywistka Ayaan Hirsi Ali wyznała wiarę w Chrystusa po tym, jak z doświadczenia dowiedziała się, że ani islam, ani ateizm nie są w stanie „sprostać wyzwaniom egzystencji”. Znany ateista A. N. Wilson zwrócił się ku chrześcijaństwu, ponieważ „twierdzenie, że Bóg stworzył ludzkość na swój obraz i nieustannie odnawia ludzkość na swój obraz, jest po prostu prawdziwe. Jako plan na życie, jako szablon, według którego mierzy się doświadczenie, to pasuje”.
Wood nazwał takie nawrócenia produktem „ścieżki od szacunku dla rzeczywistości do chrześcijaństwa”.
Jeśli wychowamy nasze dzieci w przekonaniu, że mogą być kimkolwiek zechcą i że ich uczucia są miarą prawdy, pewnego dnia odkryją, że je okłamaliśmy. Jeśli natomiast nauczymy je chrześcijańskiej historii, w tym radykalnego upadku tego świata i naszej potrzeby odkupienia, zaoferujemy im historię, która pasuje do rzeczywistości.






