Co to znaczy być człowiekiem?To jedno z najtrudniejszych pytań w naszej kulturze. Sztuczna inteligencja zmusza nas do przewartościowania ustalonych definicji osobowości i świadomości. Biologia ewolucyjna podważa tradycyjne poglądy na ludzki cel i wyjątkowość. Teoria gender oddziela ciało od umysłu, zakotwiczając naszą tożsamość osobistą w uczuciach. Każde z tych podejść ma wspólny cel, ale oferuje inną, …
Co to znaczy być człowiekiem?
To jedno z najtrudniejszych pytań w naszej kulturze. Sztuczna inteligencja zmusza nas do przewartościowania ustalonych definicji osobowości i świadomości. Biologia ewolucyjna podważa tradycyjne poglądy na ludzki cel i wyjątkowość. Teoria gender oddziela ciało od umysłu, zakotwiczając naszą tożsamość osobistą w uczuciach. Każde z tych podejść ma wspólny cel, ale oferuje inną, mało pomocną odpowiedź, która ma tendencję do umniejszania godności i cudowności człowieczeństwa.
W książce Humanity Matters: Re-Enchanting Homo Sapiens, Andrew Fellows, pastor kościoła St Thomas’s w Cambridge, zajmuje się kryzysem antropologicznym ogarniającym naszą kulturę. Nie posiadamy już „teologii i metafizyki, która dawałaby głębsze wyjaśnienie naszej egzystencji” (8). Fellows stara się odzyskać nasz zachwyt i podziw – co nazywa „ponownym oczarowaniem” – poprzez podejście chrześcijańskiego humanizmu.
Fellows zaczyna od podstawowych, biblijnych koncepcji, takich jak fakt, że ludzkość istnieje jako złożone i wspaniałe stworzenie z celem nadanym przez Boga, uczynione na obraz Boży. Czerpie on również ze „źródeł spoza Biblii, aby podbudować i wzbogacić [swoją] antropologię”, co, jak twierdzi, pozwala jej stać się „błogosławieństwem dla świata” (143). Rezultatem jest zachęcające i pomocne dzieło, choć takie, które wskazuje na odnowę cywilizacyjną jako cel bardziej prominentny niż jest to uzasadnione.
Odkupienie humanizmu
Humanizm przedstawia ludzką naturę jako z natury dobrą. Fellows słusznie nie zgadza się z tą przesłanką, zauważając, że „ludzie posiadają unikalną zdolność do zła” (108). Podziwia jednak wysoką ocenę człowieczeństwa w humanizmie, która skłania nas do zachwytu nad naszym projektem i celem. Ma rację, że „długa historia humanizmu została ukształtowana przez antropologię chrześcijańską”. Słusznie też zauważa, że „w pewnym momencie humanizm postanowił porzucić ten fundament” (5). Postrzega humanizm jako możliwy do odkupienia, jeśli uda się przywrócić jego fundamenty w ideach chrześcijańskich.
Jednak próba przywrócenia humanizmu jest przedsięwzięciem dyskusyjnym. W 1943 roku William Temple, ówczesny arcybiskup Canterbury, ubolewał, że „tradycja chrześcijańska […] jest zagrożona podkopaniem przez 'humanizm świecki’, który ma nadzieję zachować wartości chrześcijańskie bez wiary chrześcijańskiej”. Prawie sto lat później widzimy, że humaniści nie zachowali ani wiary, ani wartości chrześcijaństwa.
Historycznie rzecz biorąc, humanistyczna wizja człowieczeństwa została uszkodzona po II wojnie światowej: odkrycie obozów koncentracyjnych i zniszczenia spowodowane przez bombę atomową. Filozoficznie przyjęcie materialistycznego rozumienia porządku stworzenia doprowadziło do powszechnego założenia, że „jeśli światu brakuje celu i znaczenia, to samo dotyczy ludzkiego życia” (7). W ten sposób ludzkość została odczarowana.
Czynniki te pomagają wyjaśnić, jak znaleźliśmy się w obecnym punkcie jako kultura, z rosnącą tęsknotą za powrotem transcendentnego sensu i celu. Fellows słusznie zauważa, że „ta najgłębsza z tęsknot w nas jest wskazówką, że zostaliśmy stworzeni dla Boga” (83). Tę tęsknotę może zaspokoić jedynie relacja z naszym Stwórcą przez Chrystusa. Przywracanie chrześcijańskich fundamentów humanizmowi wydaje się okrężną drogą do przekształcenia kultury wokół solidnej antropologii biblijnej, która uznaje rozpaczliwą potrzebę osobistej, duchowej odnowy poprzez Ewangelię.
Zrozumienie śmierci
Niezależnie od tego, jak kultura dojdzie do bardziej biblijnej antropologii, jedną wyraźną korzyścią jest uznanie, że śmierć czyha tuż za rogiem na każdego z nas. Nieuchronność śmierci kształtuje sposób życia zarówno chrześcijan, jak i niechrześcijan.
Gdy wierzący dostrzegają bliskość śmierci, są zachęcani do posłuszeństwa i radości w Chrystusie. Jak twierdzi Fellows: „Nasze wysiłki, by ignorować śmierć, nieumyślnie powstrzymują nas przed pełnym przyjęciem życia” (99). Zamiast tego świadomość liczenia naszych dni motywuje chrześcijan do życia pełnią życia poprzez wypełnianie Wielkiego Nakazu Misyjnego, służenie kościołowi i przynoszenie chwały Bogu we wszystkich sferach wpływów. W świecie lęku i depresji związanych z nieznanym, poznanie Boga, który zwyciężył śmierć, sprawia, że przyjmujemy życie bez lęku przed śmiercią.
Gdy wierzący dostrzegają bliskość śmierci, są zachęcani do posłuszeństwa i radości w Chrystusie.
Humaniści często nie mogą uciec od niepokoju związanego ze śmiercią. „Nawet dzisiaj, w erze naturalizmu”, zauważa Fellows, „obserwujemy rosnące zainteresowanie życiem po śmierci, szczególnie w [kulturowej] fascynacji doświadczeniami z pogranicza śmierci” (102). Każda kultura ma jakąś teorię na temat życia pozagrobowego, a najbardziej świeckie części współczesnej zachodniej kultury nie są tu wyjątkiem.
Wspólne zainteresowanie tym, co następuje po śmierci, stanowi ważny punkt styku między chrześcijanami a otaczającą ich kulturą. Możemy pokazać im poprzez Pismo Święte, jak żądło śmierci zostało usunięte przez krzyż i pusty grób. Możemy wskazać im obietnicę wieczności Chrystusa, która zaspokaja nasze najgłębsze pragnienia życia po śmierci. Wspólne doświadczenie tykającego zegara życia może być mostem do ponownego wprowadzenia antropologii biblijnej do naszej kultury.
Ulepszanie antropologii
Choć krytycznie odnoszę się do celu Fellowsa, jakim jest ożywienie chrześcijańskiego humanizmu, podzielam jego zainteresowanie przywróceniem bardziej biblijnej perspektywy na człowieczeństwo. Każdy inny system antropologiczny nie radzi sobie skutecznie z problemem zła – zwłaszcza z grzechem osobistym. Niektóre wersje obwiniają „czynniki zewnętrzne” za grzech jednostki (111). Inne podejścia obwiniają „błędy w naszej biologii” (113). Tylko antropologia biblijna właściwie wyjaśnia, dlaczego grzech infekuje nas wszystkich od urodzenia.
Wspólne doświadczenie tykającego zegara życia może być mostem do ponownego wprowadzenia antropologii biblijnej do naszej kultury.
Porażki alternatywnych antropologii skutkują nieadekwatnymi odpowiedziami na grzech. Niektóre wersje proponują eugenikę lub transhumanizm jako odpowiedź na ułomne człowieczeństwo. Inne zalecają ucieczkę w sferę cyfrową, którą Fellows określa jako „wysysającą duszę dystopię przebraną za utopię” (133). Z kolei chrześcijaństwo uczy nas, że „Jezus zapewnił to, co konieczne, abyśmy mogli żyć wiecznie i w pełni naszego człowieczeństwa, ciesząc się Bogiem, odnowionym stworzeniem i udoskonalonym człowieczeństwem” (139). Zbawienie zostało dokonane w naszym imieniu.
Ewangelia, która zarówno wymaga, jak i zapewnia lepszą antropologię, oferuje bardziej satysfakcjonującą odpowiedź na fundamentalne pytanie: co to znaczy być człowiekiem? W Jezusie Chrystusie Bóg przyjął ludzkie ciało i przyszedł rozwiązać problemy zła, grzechu i śmierci. Jego doskonałe życie, zastępcza śmierć i późniejsze zmartwychwstanie pokazują nam, czym ludzkość miała być, i dają nam nadzieję, że pewnego dnia możemy się tacy stać.
Fellows kończy optymizmem, że „odrodzenie autentycznego chrześcijańskiego humanizmu może posłużyć jako katalizator odmłodzenia naszej upadającej cywilizacji” (147). To szlachetne pragnienie, jednak nadzieja dla cywilizacji nie tkwi w odnowieniu antropologii, lecz w przemianie ludzi poprzez zbawienie. Choć Fellows stawia wóz przed koniem, czyniąc odnowioną cywilizację celem nadrzędnym, książka Humanity Matters oferuje zachęcający nacisk na odzyskanie solidnej antropologii biblijnej.






