Na mojej półce to seria, która pozwala bliżej poznać różnych pisarzy poprzez zakulisowe spojrzenie na ich życie jako czytelników.Zapytałem Kevina Burrella – pastora StoneBridge Church Community w Charlotte w Karolinie Północnej oraz autora książki Considering Sparrows: What Birds Teach Us About Who We Are, Where We’re Going, and the Joy of Following Jesus – o …
Na mojej półce to seria, która pozwala bliżej poznać różnych pisarzy poprzez zakulisowe spojrzenie na ich życie jako czytelników.
Zapytałem Kevina Burrella – pastora StoneBridge Church Community w Charlotte w Karolinie Północnej oraz autora książki Considering Sparrows: What Birds Teach Us About Who We Are, Where We’re Going, and the Joy of Following Jesus – o to, co leży na jego szafce nocnej, o jego ulubioną beletrystykę, książki, do których regularnie wraca i nie tylko.
Co znajduje się obecnie na Twojej szafce nocnej?
Najlepiej byłoby podzielić moje meble z książkami na trzy miejsca: szafkę nocną, kącik do nauki w domu oraz stolik w biurze kościelnym. Nie zawsze podział jest tak prosty, ale zauważyłem, że moje lektury nieświadomie dzielą się według lokalizacji.
Szafkę nocną zdobią głównie klasyczne powieści (i, przyznaję, aplikacja Kindle, dzięki której mogę czytać przy zgaszonym świetle i nie przeszkadzać żonie). W zeszłym miesiącu skończyłem Na wschód od Edenu Steinbecka. Jako wybredny 17-latek skreśliłem Steinbecka po złych doświadczeniach z Gronami gniewu. Ale Na wschód od Edenu to arcydzieło, które sprawiło, że dałem drugą szansę innym autorom, których lekkomyślnie odrzuciłem jako zarozumiały nastolatek (obecnie czytam ponownie Wielkie nadzieje Dickensa).
Pochłonąłem także nową książkę Malcolma Guite’a Galahad and the Grail, pierwszą z czteroczęściowej serii o opowieściach o królu Arturze i Camelocie. To potężny epicki poemat narracyjny, który jest tak rytmiczny, że aż prosi się o czytanie na głos. Poważnie, wyzywam cię, spróbuj go nie czytać na głos. Jest przepiękny, podnoszący na duchu, inspirująco zilustrowany i przepełniony myślą ewangeliczną w taki sposób, w jaki powinna być opowiedziana historia o duchowej pielgrzymce. Powinniśmy się cieszyć, że takie książki wciąż są pisane i wydawane.
Kącik do nauki w domu to zazwyczaj miejsce na książki o wzroście chrześcijańskim, choć uzależniające lektury, takie jak Galahad, często trafiają na dół. Ostatnimi gośćmi w tym kąciku byli: Seth Lewis z The Language of Rivers and Stars, przemyślany spacer po języku stworzenia przetłumaczonym przez Kamień z Rosetty Bożego Słowa; Russ Ramsey z Rembrandt Is In the Wind i Van Gogh Has a Broken Heart, które wykorzystują miłość Ramseya do sztuki, aby rozważać prawdy duchowe i ciężar ludzkiej kondycji; oraz Andrew Osenga z How to Remember: Forgotten Pathways to an Authentic Faith, który rzuca wyzwanie naszemu współczesnemu podejściu do muzyki, liturgii i osobistego uwielbienia.
Na koniec jest stolik w biurze kościelnym, zarezerwowany dla lektur związanych z posługą, które kształtują moje kaznodziejstwo i przywództwo. Pracujemy teraz nad Księgą Wyjścia, więc pomocną wiedzę czerpię z książki Michaela Moralesa Exodus Old and New (tematycznie łączącej wygnanie i wyjście Izraela z wygnaniem i wyjściem chrześcijańskiego pielgrzyma) oraz kopalni złota, jaką jest komentarz Philipa Rykena z serii Preaching the Word. Książki te zazwyczaj towarzyszą mi w plecaku jako ważące przypomnienia o nadchodzącej niedzieli.
Aha, czy wspomniałem o Galahad and the Grail?
Jakie są Twoje ulubione książki beletrystyczne?
Zdecydowanie należę do fanów Theo z Golden; rzadko zdarza się tydzień, bym komuś jej nie polecił. Jednak większość moich ulubionych pozycji sięga głębiej w przeszłość. Nędznicy od dawna znajdują się na szczycie mojej listy. Uwielbiam czytać i wracać do Tolkiena i Lewisa, zwłaszcza do Wielkiego rozwodu, Perelandry i Władcy Pierścieni (obecnie delektuję się nim po raz piąty). No i jest jeszcze świat Annieru uchwycony przez Andrew Petersona w Sadze Skrzydłocień, czterotomowej serii, która w mojej ocenie dorównuje Narnii i Śródziemiu.
Jakie biografie lub autobiografie wywarły na Ciebie największy wpływ i dlaczego?
Skłaniam się ku biografiom przygodowym i opowieściom o przetrwaniu. Na przykład Niezłomny Laury Hillenbrand regularnie do mnie powraca; jako historia przerażającej niesprawiedliwości i inspirującego przebaczenia, konfrontuje moją małostkową niechęć do nadstawiania drugiego policzka. Endurance. Niesamowita wyprawa Shackletona na Antarktydę Alfreda Lansinga, moja ulubiona biografia przygodowa, jest skarbnicą ilustracji do kazań; najbardziej uderza mnie postawa Ernesta Shackletona, który uratował całą swoją załogę przy wielkim osobistym ryzyku.
Poza historiami o przetrwaniu, uwielbiam genialną książkę Daniela Nayeriego Wszystko, co smutne, okaże się kłamstwem, autobiograficzne wspomnienie napisane w formie powieści z punktu widzenia 13-letniego autora, opisujące osobiste skutki niezgodnego z prawem nawrócenia jego irańskiej matki na chrześcijaństwo.
Do jakich książek regularnie wracasz i dlaczego?
Kiedyś uważałem, że życie jest zbyt krótkie, by czytać tę samą książkę dwa razy. Ale im jestem starszy, tym bardziej chcę, by moje serce poruszały dzieła, które kiedyś głęboko we mnie zarezonowały. Wspomniałem już o kilku, głównie o Tolkienie i Lewisie. Ale czasami zdejmuję książkę z półki tylko po to, by przeczytać ulubioną scenę, jak w Nędznikach – by odtworzyć te wzruszające emocje, gdy Valjean ratuje Cosette od Thénardierów. Albo The Warden and the Wolf King (ostatni tom Sagi Skrzydłocień), tylko po to, by nadanie nowych imion Kłom na nowo wzbudziło w mojej duszy nadzieję na odkupienie.
Kiedyś uważałem, że życie jest zbyt krótkie, by czytać tę samą książkę dwa razy. Ale im jestem starszy, tym bardziej chcę, by moje serce poruszały dzieła, które kiedyś głęboko we mnie zarezonowały.
Dolina Wizji: Zbiór purytańskich modlitw i nabożeństw jest wiernym przyjacielem. Moje modlitwy często błąkają się po tych samych kręgach, a o sprawach ważkich nie modlę się, bo nigdy bym nie pomyślał, by o nie prosić. Eugene Peterson powiedział, że w modlitwie studnia jest głęboka, a we nie mamy wystarczająco dobrego wiadra. Modlitwy purytanów dają mi lepsze wiadro, by czerpać głębiej ze studni.
Seria Every Moment Holy robi to samo; te przemyślane modlitwy i liturgie odnajdują świętość w codzienności. Choć ich opis na pozór może brzmieć banalnie lub zabawnie (jak dwie liturgie dotyczące zmiany pieluchy lub ta dotycząca parzenia porannej kawy), każda modlitwa jest w rzeczywistości głębokim sposobem na dostrzeżenie Pana wiernie działającego w tych krótkich chwilach.
Jakie książki najsilniej ukształtowały Twój sposób służenia i prowadzenia innych dla Ewangelii?
W posłudze pastoralnej preferuję książki, które uderzają cię w głowę łaskawą „kantówką”. Zarówno Niebezpieczne powołanie, jak i Lead Paula Trippa zrobiły to ze mną: ta pierwsza w kwestii zmagania się z dumą w służbie, a ta druga w dążeniu do autentycznych wspólnot przywództwa ewangelicznego.
Prowadziłem kandydatów do seminarium przez Niedoskonałego pasterza Zacka Eswine’a, który oferuje słodką wolność od duszpasterskiej presji bycia wszystkim dla wszystkich ludzi przez cały czas i wszędzie. Wreszcie, na początku służby odkryłem duszpasterskie książki Eugene’a Petersona Working the Angles oraz Under the Unpredictable Plant. Zostały one ze mną, kształtując priorytety duszpasterskie i odciągając mnie od syreniego śpiewu statku płynącego do Tarszisz.
Jaką jedną książkę chciałbyś, aby przeczytał każdy pastor?
Jesteś tym, co kochasz Jamesa K. A. Smitha to niezwykle ważna książka dla pastorów. W seminariach jesteśmy zaprogramowani na przekazywanie ortodoksji – służby zbudowanej na przekonaniach o dydaktycznej prawdzie. I słusznie. Choć prawdą jest, że często „lud mój ginie z braku wiedzy” (Oz 4:6), moje wieloletnie doświadczenie duszpasterskie pokazuje o wiele więcej pęknięć w pragnieniach ludzi niż w ich zasobach wiedzy. Oni znają swoje Biblie i teologię; po prostu chcą innych rzeczy bardziej niż Jezusa.
Rozwijając biblijnie świadomych ludzi, musimy rzucać wyzwanie ich błędnym uczuciom, a nie tylko błędnemu myśleniu. Nie tylko ortodoksja, ale ortopatos – Jezus jako piękniejsza pieśń, która uśmierza nasze rywalizujące ze sobą idole. To wpływa na to, jak nauczamy, czynimy uczniami i mierzymy naszą wierność w służbie.
Jaka jest Twoja najlepsza rada dotycząca pisania?
Ćwicz myślenie analogiczne. W czasie przeznaczonym na rozwój kazań w naszym zespole duszpasterskim zawsze zaczynam od ćwiczenia z ilustracji kaznodziejskich.
Rozwijając biblijnie świadomych ludzi, musimy rzucać wyzwanie ich błędnym uczuciom, a nie tylko błędnemu myśleniu.
Wymaga to dwóch słoików wypełnionych karteczkami: pierwszy zawiera pojęcia teologiczne lub biblijne, a drugi przypadkowe przedmioty, koncepcje lub sceny z życia codziennego. Każdy z nas losuje po jednej kartce z każdego słoika, a następnie – na poczekaniu – układa ilustrację do kazania, która je łączy. „W jaki sposób działanie Ducha Świętego przypomina suszarkę do włosów?” „W czym grzech pierworodny jest podobny do góry św. Heleny?”. Rezultatem może być porównanie, kontrast, scenka, alegoria – cokolwiek, o ile oddaje istotny sens.
Jak można się spodziewać, niektóre są lepsze od innych i mamy przy tym sporo śmiechu, ale wierzę, że to ćwiczenie rozwija sposób, w jaki piszemy kazania. Ostatecznie moją książkę, Considering Sparrows, można opisać jako 16 rozdziałów rozbudowanych ilustracji kaznodziejskich. „W jaki sposób koliber obrazuje przemieniającą rolę kościoła w kulturze?” „Jak przedrzeźniacz obrazuje wagę modelowania w uczniostwie?”. Dobre analogie zapadają ludziom w pamięć.
Czego uczysz się o życiu i naśladowaniu Jezusa?
Choć wolno się uczę, Pan obdarzył mnie teraz pięknym czasem z codziennym poczuciem Jego bliskości. Ta świeżość nie wynika ze znalezienia odpowiednich porannych rozważań czy wskazówek modlitewnych, choć korzystam z obu. Bardziej chodzi o „podejście”; przychodzenie do Niego na wstępie i wyznawanie tego, czego szukam: „abym mógł zamieszkać w domu Pana po wszystkie dni mego życia”, wliczając ten obecny (Ps 27:4), przyznawanie się do porażek minionego dnia w szczerym szukaniu Go sercem, duszą i umysłem, a potem ponowne pokładanie ufności w Jezusie: „Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6:68). Budzę się coraz bardziej chętny, by z Nim być, abyśmy mogli wspólnie powtarzać te prawdy serca.
Uczę się także mniej przejmować krytyką ze strony innych. Szczerze mówiąc, sezon COVID-19 prawdopodobnie wybił mi sporo z tego z głowy. Choć trudno jest przewodzić zmianom lub uwalniać serce od przypodobania się ludziom, jest to znacznie łatwiejsze, gdy ostatecznie żyje się przed widownią składającą się z Jedynego. Pan był łaskawy, rozwijając we mnie bardziej nieuwikłaną w lęk obecność w służbie.
W jaki sposób ptaki – i szerzej Księga Natury – pomogły Ci lepiej zrozumieć Słowo Boże i Jego drogi?
Kiedy piszę na mój blog Ornitheology, zazwyczaj otaczają mnie dwa stosy książek: komentarze z jednej strony i książki o ptakach z drugiej. Radością jest dla mnie łączenie tych dwóch światów, tworzenie analogii między zachowaniem ptaków a biblijnymi prawdami, które mogą reprezentować. Jeśli to prawda, że „niebiosa głoszą chwałę Boga, a o dziele rąk Jego obwieszcza nieboskłon” (Ps 19:2), to powinniśmy częściej patrzeć w górę. Pan ma tam dla nas momenty olśnienia.
Szczygły uczą mnie o Bożej opatrzności, sieweczki pokazują, jak przyjąć cios za mój kościół, a kukabury uczą mnie o radości naszego Zbawiciela. Psalm 19 robi gwałtowny zwrot w połowie ku tematowi Prawa Bożego – ale tak naprawdę nie jest to wcale nowy temat. Boże „niewidzialne przymioty” są objawione częściowo przez to, „co zostało stworzone” (Rz 1:20), więc patrzenie na kreatywność stworzenia powinno prowadzić nas do rozważania charakteru Stwórcy. Zawsze patrzę, obserwuję połączenia, rozważając wróble.






