Gdy nasze dzieci kończyły kolację, mój mąż często brał naszą aktualną wspólną lekturę i zaczynał nam czytać. Wiele wieczorów mijało bez większych emocji, ale kilka z nich zapadło nam głęboko w pamięć – te, w których mężowi łamał się głos, cichł i nie mógł czytać dalej, bo płakał. Takie chwile nadchodziły, gdy z kartek książki …














