Naśladowcy Jezusa są wezwani, by być solą i światłem dla świata, głosząc narodom wspaniałość Jego zbawienia. Ale jak mamy przekazać to posłanie rozpędzonemu światu, który pędzi zbyt szybko, by cokolwiek usłyszeć?Niemiecki socjolog Hartmut Rosa ubolewa nad tym, jak siła rosnącego postępu technologicznego i społecznego spycha nas w dół w każdym momencie. Rezultatem tego, według Rosy, …
Naśladowcy Jezusa są wezwani, by być solą i światłem dla świata, głosząc narodom wspaniałość Jego zbawienia. Ale jak mamy przekazać to posłanie rozpędzonemu światu, który pędzi zbyt szybko, by cokolwiek usłyszeć?
Niemiecki socjolog Hartmut Rosa ubolewa nad tym, jak siła rosnącego postępu technologicznego i społecznego spycha nas w dół w każdym momencie. Rezultatem tego, według Rosy, jest konieczność coraz szybszego biegu w górę, aby utrzymać swoją relatywną pozycję.
Konsekwencją takiego przyspieszenia jest wadliwy sposób relacji ze światem. Przyjęliśmy postawę agresji wobec stworzenia, próbując rozszerzyć swój udział w nim. Jest to dodatkowo wzmacniane przez struktury społeczne, prowadząc do tego, co Rosa nazywa „strukturalnie wywołanym wyciszeniem świata” – świat, nad którym staramy się panować, przestaje do nas przemawiać.
Symptomy tego wyciszenia – chroniczny stres, depresja, lęk i zaburzenia związane z wypaleniem – są obecnie powszechne. Ten kryzys psychologiczny stawia przed Kościołem wyjątkowe wyzwania. W erze zniekształconej relacji ze światem i innymi, jak Kościół ma dawać świadectwo o Stwórcy wyciszonego stworzenia?
Nasza ewangelizacja musi pomagać ludziom odzyskać uważność na Boży świat, w którym stworzenie wciąż świadczy o swoim Stwórcy i obnaża nasze wyobcowanie od Niego.
Rezonans i objawienie
Proponowanym przez Rosę rozwiązaniem naszej błędnej relacji ze światem jest to, co nazywa rezonansem – stan bycia zestrojonym z innymi i ze światem. Rosa porównuje rezonans do wibracji kamertonu. Drgania jednego kamertonu powodują drgania drugiego. Oba odnoszą się do siebie nawzajem, będąc pod wpływem drugiego (i w pewien sposób zmieniając się), zachowując jednocześnie swoją odrębność.
Nasza ewangelizacja musi pomagać ludziom odzyskać uważność na Boży świat, w którym stworzenie wciąż świadczy o swoim Stwórcy i obnaża nasze wyobcowanie od Niego.
Jednak nasze próby kontrolowania świata narażają nas na utratę samych „ścieżek” do takiego rezonansu. Boży świat mówi, jednak położyliśmy palec na ustach stworzenia, podczas gdy ono szeptem ogłasza chwałę Boga.
Ta zanikająca zdolność do rezonowania ze światem grozi dalszym odcięciem nas od transcendentnej historii zbawienia. Herman Bavinck argumentuje, że bez objawienia ogólnego (Bóg przemawiający przez swoje stworzenie), objawienie szczególne (transcendentna historia zbawienia) traci swoją łączność z całością kosmicznego istnienia i życia.
Objawienie ogólne i szczególne są odrębne, ale nierozłączne; oba mają swoje źródło w łaskawym samoobjawieniu się Boga: Słowo jako Stwórcca w objawieniu ogólnym, Słowo jako Odkupiciel w objawieniu szczególnym. Chociaż tylko objawienie szczególne posiada boską moc przekonywania i nawracania grzeszników, jest ono dane w ramach porządku stworzenia. Bavinck podkreśla, że objawienie szczególne buduje na fundamencie objawienia ogólnego – objawienie ogólne jest „preambułą wiary”.
Objawienie ogólne zapewnia zatem żywy i zrozumiały kontekst, w którym przyjmowane jest objawienie szczególne. Psalm 19 pięknie ukazuje niezbędną interakcję między tymi dwiema „księgami”: księgą natury i księgą Pisma. Objawienie ogólne buduje namacalny teatr, w którym rozgrywa się historia zbawienia – historia, której nie zauważamy, pędząc zbyt szybko.
W pędzie wyciszającego świat przyspieszenia, nasze wysiłki ewangelizacyjne muszą dążyć do kultywowania rezonującej uważności na porządek stworzenia u tych, którzy nie tylko go mijają, ale i tłumią jego prawdę. Musimy zaprosić ich do zwolnienia i wejścia do teatru.
Ścieżki ewangelizacji
W praktyce nasza ewangelizacja powinna odzwierciedlać to, co Rosa nazywa „ustanawianiem osi rezonansu” – ścieżek, na których zwiększamy prawdopodobieństwo rezonujących spotkań. Rosa identyfikuje trzy osie rezonowania ze światem i innymi, które mogą dostarczyć pomocnych spostrzeżeń dla naszych praktyk ewangelizacyjnych.
Pierwsza oś jest pozioma i dotyczy naszych relacji. Oczywiście, aby rezonować z innymi, musimy być z nimi. Musimy jednak nauczyć się, jak naprawdę być obecnym. Rosa mówi, że nic tak nie przecina ścieżki rezonansu, jak patrzenie poza kogoś na zegar lub spoglądanie w dół na telefon. Musimy odzyskać sztukę świętej obecności.
Druga oś jest pionowa i odnosi się do znaczenia. Wspólne doświadczanie sztuki lub historii – czy to wizyta w muzeum lub miejscu historycznym, obejrzenie filmu czy wspólne czytanie poezji – poszerza naszą perspektywę na historie wykraczające poza nas samych. Zderzamy się z tematami odwagi, poświęcenia, sprawiedliwości i pojednania, co toruje drogę do głębszej rozmowy.
Trzecia oś jest ukośna i dotyczy przedmiotów. Powinniśmy wystawiać się na namacalność świata wraz z innymi. Wspólny spacer po lesie lub gotowanie posiłku kontaktuje nas z danością stworzenia. Widoki, zapachy i dźwięki stworzonych rzeczy sprzeciwiają się naszej obsesji na punkcie kontroli, zwłaszcza w erze cyfrowej.
Żadne działania podjęte wzdłuż tych osi nie zastępują jasnego głoszenia Ewangelii. Są to raczej po prostu praktyki, które umieszczają nas w kontekstach, w których – w Bożym porządku stworzenia – ludzkie serce zostaje skonfrontowane z rzeczywistościami, których nie może w pełni wyciszyć.
Każda z tych osi „wibruje” właśnie dlatego, że Bóg tak uporządkował swoje stworzenie i ludzkie serce, aby rezonowały wzdłuż tych punktów relacji, przedmiotów i znaczenia. Bavinck zauważa, że piękno natury nie mogłoby dawać ludziom przyjemności (tj. rezonować), gdyby nie mieli oni w swoim wnętrzu poczucia piękna, umieszczonego tam przez Boga. Rosa opisuje rzeczywistości, które chrześcijanie wyznają jako cechy świata stworzonego przez Stwórcę.
Rosa opisuje rzeczywistości, które chrześcijanie wyznają jako cechy świata stworzonego przez Stwórcę.
Rezonujący Pan
Te osie, zamiast być ewangelizacyjną wymówką, realizowane kreatywnie mogą stać się punktami wyjścia do ewangelizacji, wymagającymi wielkiej intencjonalności. Rosa twierdzi, że pielęgnowanie tych osi jest z natury czasochłonne. Dla chrześcijanina praca ta nie może zostać sprowadzona do wieczoru w kalendarzu duszpasterskim lub odhaczona na codziennej liście zadań – musimy ucieleśniać życie pełne rezonującej gościnności.
Ale powtórzmy, to tylko punkty wyjścia. Naszym priorytetem w relacjach z ludźmi wzdłuż tych osi rezonansu musi być łączenie ich z głębszym, boskim podtekstem, który został ujawniony. Wymaga to nie tylko znacznej ilości czasu, ale także relacyjnych umiejętności uważności i dociekliwości. Musimy być gotowi do uzasadnienia nadziei (rezonansu), która jest w nas (1 P 3,15) – nadziei, która odbija się echem w otaczającym nas świecie i znajduje odpowiedź w osobie i dziele Jezusa Chrystusa.
Jezus odpowiada na osie rezonansu Rosy. Ewangelia Jana otwiera się wizją Jezusa jako Rezonującego Pana. Na osi relacji, Jezus – Słowo – przyszedł, aby umożliwić relację z Bogiem przez łaskę przez wiarę, przyjmując nas do Bożej rodziny jako dzieci (1,12). Na osi znaczenia, Jezus jest Słowem Bożym (w. 1). Jan używa greckiego logos, oznaczającego „rozum” lub „słowo”. Jezus wszedł w świat jako samo znaczenie. A na osi przedmiotów, Jezus jest Słowem, które stało się ciałem (w. 14). Stał się inkarnowany, przybierając namacalne ciało, dzieląc posiłki z przyjaciółmi i oddając za nas swoje fizyczne ciało.
Gościnność stanowi więc ramy dla odkrywania tych osi we wspólnocie.
Niekonkurencyjna gościnność
Jeśli jednak mamy doświadczać rezonujących spotkań z innymi, musimy przestać odnosić się do nich w agresywnie konkurencyjny sposób – co w dobie cyfrowej stało się normą. Rosa zauważa, że konkurencja opiera się zasadniczo na przewyższaniu innych, a tym samym generuje przegranych i prowadzi do alienacji. Nigdy nie okażemy ewangelicznej miłości i uważnej troski tym, których staramy się prześcignąć – chwała w rywalizacji to gra o sumie zerowej. Aby rezonować z drugą osobą, musimy zawiesić konkurencję.
Należy również powiedzieć, że choć priorytetem pozostaje głoszenie Ewangelii, gościnność nie jest jedynie techniką służącą temu celowi. Technikę definiuje wydajność. Jakiekolwiek umiejętności czy dary kultywujemy na rzecz gościnności i wydobywania potencjału z innych, mają służyć drugiemu człowiekowi, a nie optymalizacji nas samych. Zapraszanie innych do naszego życia i pomaganie im w łączeniu rezonansu z objawieniem nie jest zatem techniką, lecz zastosowaniem ewangelicznej miłości.
Nigdy nie okażemy ewangelicznej miłości i uważnej troski tym, których staramy się prześcignąć.
Jezus daje nam model takiej miłości w 13. rozdziale Ewangelii Jana. Podczas gdy uczniowie nieustannie spierali się o to, kto jest najlepszy, szukając pierwszeństwa z pustą brawurą, Jezus ogołocił samego siebie. Zamiast prześcigać swoich uczniów, Jezus przyjął postawę sługi, umywając im nogi. W tym pokornym akcie służby ustanowił precedens dla niekonkurencyjnej, niepodlegającej optymalizacji gościnności: „dałem wam bowiem przykład, abyście i wy czynili, jak Ja wam uczyniłem” (w. 15).
Dla Rosy, aby naprawdę rozkwitać, musimy odzyskać rezonującą więź ze światem i jego mieszkańcami. Aby Kościół mógł rozkwitać w erze wyuczonej wyciszania stworzenia, musimy najpierw przywrócić uważność na objawienie ogólne. Niebiosa głoszą chwałę Boga; są zaproszeniem do boskiego rezonansu. Chrześcijanie są wezwani, by przyłączyć się do stworzenia w tej deklaracji, wskazując na doskonałość stwórczego Słowa, które przyszło jako Słowo odkupieńcze.





