Dzięki Bożej opatrzności mogłem obejrzeć większość meczów Mistrzostw Świata. Zorganizowałem w domu wspólne oglądanie meczu Stany Zjednoczone kontra Bośnia i Hercegowina. Nawet gdy byłem w podróży po Bliskim Wschodzie i Afryce, oglądanie meczów nie było trudne – czy to w samolocie (na żywo dzięki Starlink), czy podczas wspólnego kibicowania z innymi chrześcijanami w Kairze i …
Dzięki Bożej opatrzności mogłem obejrzeć większość meczów Mistrzostw Świata. Zorganizowałem w domu wspólne oglądanie meczu Stany Zjednoczone kontra Bośnia i Hercegowina. Nawet gdy byłem w podróży po Bliskim Wschodzie i Afryce, oglądanie meczów nie było trudne – czy to w samolocie (na żywo dzięki Starlink), czy podczas wspólnego kibicowania z innymi chrześcijanami w Kairze i Nairobi, czy też w drodze do domu, gdy wraz z ludźmi z nie wiadomo skąd gromadziliśmy się wokół ekranów na lotnisku.
„Jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”. FIFA nie dorasta do tego określenia o całe mile. Jednak podobnie jak Kościół, piłka nożna jest uniwersalna. Podczas Mistrzostw Świata widzieliśmy niewiarygodny wylew przyjaźni. Tego lata wielokrotnie nawiązywałem rozmowy z nieznajomymi z wielu krajów. Wszyscy mówiliśmy tym samym językiem: nazwiskami poszczególnych piłkarzy, statystykami drużyn narodowych i dotychczasową historią turnieju.
Wspólny Kielich
W różnych miejscach, w których oglądałem mecze, panowała niezapomniana „liturgia”. To nie był tylko ekran, ale poczucie uczestnictwa na odległość w mikrokosmosie transmitowanego meczu.
Mistrzostwa Świata dały naszemu latu – wygłodniałemu autentycznej globalnej przyjaźni, towarzystwa i szlachetnej rywalizacji – cząstkę łaski powszechnej. Z pewnością nie łaski zbawiającej, ale cień rzeczywistości, która jest prawdą w Chrystusie.
Nie byliśmy tylko rozrywkowymi monadami oglądającymi film jako jednostki. W każdym meczu jednoczyli nas inni obecni w pomieszczeniu, którzy podzielali – lub w przyjazny sposób kontestowali – nasze wiwaty. Podczas turnieju poznałem nawet muzułmańskich przyjaciół. Nie było to coś, co wydarzyłoby się spontanicznie tylko dzięki zwykłej rozmowie, ale raczej zrodziło się przy wspólnym posiłku – poniekąd wspólnym Kielichu.
Podobnie jak prawdziwy powszechny Kościół, Mistrzostwa Świata były wykorzystywane przez zazwyczaj zakazane polityczne ingerencje. Ale czyż nie tak dzieje się z ważnymi wydarzeniami wspólnotowymi? Politycy mają skłonność do przejmowania energii większych, ważniejszych i powszechniej przekonujących wydarzeń, aby wygłaszać swoje oświadczenia i podkreślać własne znaczenie.
Łaska powszechna
Przykro mi, że Mistrzostwa Świata już się skończyły. Były tam okropne momenty, jak wtedy, gdy Kylian Mbappé spotkał się z rasistowskimi drwinami w kraju i za granicą, lub gdy piłkarze Argentyny naruszyli ducha Pucharu, wywieszając polityczne oświadczenie przeciwko Zjednoczonemu Królestwu.
Jednak mimo tych przewinień Mistrzostwa Świata dały naszemu latu – wygłodniałemu autentycznej globalnej przyjaźni, towarzystwa i szlachetnej rywalizacji – cząstkę łaski powszechnej. Z pewnością nie łaski zbawiającej, ale cień rzeczywistości, która jest prawdą w Chrystusie.
Mam nadzieję, że doświadczenie, które wielu z nas przeżyło tego lata, rozbudzi w nas wszystkich większy apetyt na prawdziwszą i lepszą jedność, pokój i radość, które oferuje Chrystus – doświadczenie, które nie kończy się wraz z wręczeniem Złotego Buta.






