Każde sensowne świadectwo o życiu zmienionym przez Chrystusa zawiera w sobie nie tylko bankructwo grzechu, ale także piękno Jezusa i Jego moc do odkupienia.W przeszłości byłem sceptycznie nastawiony do osób przychodzących do Chrystusa nie dlatego, że dostrzegły Jego piękno, ale dlatego, że widziały jedynie brzydkie owoce swojego grzechu. Takie osoby wiedziały, przed czym uciekają, ale …
Każde sensowne świadectwo o życiu zmienionym przez Chrystusa zawiera w sobie nie tylko bankructwo grzechu, ale także piękno Jezusa i Jego moc do odkupienia.
W przeszłości byłem sceptycznie nastawiony do osób przychodzących do Chrystusa nie dlatego, że dostrzegły Jego piękno, ale dlatego, że widziały jedynie brzydkie owoce swojego grzechu. Takie osoby wiedziały, przed czym uciekają, ale wątpiłem w ich wiarę w Tego, do kogo biegną.
Choć nadal uważam, że pozytywne przyciąganie Chrystusa (Mt 12:45) jest potężniejsze niż odpychająca natura grzechu (2 P 2:22), nasz obecny krajobraz kulturowy sprawia, że na nowo oceniam mało prawdopodobne narzędzie ewangelizacji: ogień piekielny i siarkę.
Oburzenie: Nie dorównuje Bożemu planowi
„Jeśli nie jesteś oburzony, to znaczy, że nie uważasz”.
Słyszałem ten slogan powtarzany częściej, niż potrafię zliczyć – i to nie tylko od tych, którzy przyjęli teorie spiskowe. Cykl informacyjny rozwija się (i zarabia) na oburzeniu. Nie dziwi mnie, gdy dowiaduję się o kolejnym moralnym bankructwie osoby publicznej. Nie jestem też apatyczny, ale opieram się pokusie bycia oburzonym.
Wciąż wierzę, że Bóg ostatecznie ich „powali”. I zaczynam myśleć, że moi niechrześcijańscy sąsiedzi i przyjaciele również mogą uznać niegdyś niepopularną doktrynę o Bożym sądzie za atrakcyjną.
Przy zaufaniu do urzędników publicznych będącym blisko rekordowo niskiego poziomu, więcej osób przyjmuje pesymistyczne spojrzenie na przyszłość. Nie martwią się już, że wydarzy się coś złego. Reaktywnie przyjmują postawę oburzenia, gdy złe rzeczy wychodzą na jaw.
Zaczynam myśleć, że moi niechrześcijańscy sąsiedzi i przyjaciele mogą również uznać niegdyś niepopularną doktrynę o Bożym sądzie za atrakcyjną.
Dla chrześcijan wyznających doktrynę o całkowitym zepsuciu zło naszego świata nie powinno być zaskoczeniem. Jednak byłoby to niezrównoważone, gdybyśmy naśladowali oburzenie i pesymizm naszych sąsiadów. Postawy te, choć wydają się skuteczną obroną przed rozczarowaniem, niestety uniemożliwiają nam dostrzeżenie większego gobelinu, który tka Bóg.
Tak, ludzie są beznadziejnie grzeszni (Rz 3:9–18, 23). Tak, władza często korumpuje (Koh 4:1). Jednak Bóg nie jest głuchy na wołanie uciśnionych (Iz 59:1). Nie jest ślepy na ich los (Rdz 16:13). Oburzenie niewiele daje, a wręcz zagraża naszemu rozwojowi (Mt 6:27). A gdybyśmy tak zamiast tego wskazali naszym sąsiadom Tego, który wymierzy sprawiedliwość doskonałą?
Gdyż PAN kocha sprawiedliwość;
nie opuszcza swoich świętych.
Są oni zachowani na wieki,
lecz potomstwo bezbożnych zostanie wycięte. (Ps 37:28)
Psalmista daje nam tutaj zarówno ostrzeżenie, jak i obietnicę. Święci wzywający Bożego imienia zostaną zachowani na wieki, ale niegodziwi otrzymają należne im potępienie. „Zostanie wyciętym” to nie lada konsekwencja. To właściwy sposób na poradzenie sobie z ukrytymi grzechami ludzkości.
Zaskoczeni niesprawiedliwością?
Pan nie tylko kocha sprawiedliwość; On ją również wymierza. Pomyśl o ostrzeżeniu Jezusa dla kogoś, kto staje się powodem upadku „najmniejszych”: „Lepiej byłoby dla niego, gdyby zawieszono mu u szyi kamień młyński i utopiono go w głębi morza” (Mt 18:6). Kiedy przyjaciel lub sąsiad pyta mnie, co myślę na przykład o aktach Epsteina, te słowa wydają się bardzo trafne.
Łukasz podobnie odnotowuje sytuację, w której Jezus zostaje zagadnięty o głęboką moralną korupcję w rządzie. Poncjusz Piłat zbezcześcił ofiary niektórych Galilejczyków, mieszając krew ich rodaków z ich ofiarami (Łk 13:1).
To, co mnie tutaj uderza, to brak oburzenia wśród słuchaczy Jezusa. Zło Piłata jest bezsporne. W naszych czasach internet płonąłby do czerwoności, potępiając jego działania. Jednak dla słuchaczy Jezusa nie jest to zaskakujące. Dlaczego jesteśmy tak zgorszeni, gdy czyny kolejnej osoby publicznej zostają obnażone jako złe? Podejrzewam, że wielu z nas ma naiwny pogląd na ludzkie zepsucie.
Twoi i moi sąsiedzi prawdopodobnie wierzą, że są prawymi obywatelami. Na post-oświeceniowym Zachodzie rozciągają swoją wiarę w ludzką dobroć na tych, którzy sprawują władzę. I przez cały ten czas łapią się za serce, gdy wybucha kolejny skandal – a skandale wybuchać będą.
Żyzna gleba dla Ewangelii
Szok naszej kultury w obliczu zła jest żyzną glebą dla rozmów o Ewangelii. Moim sąsiadom trzeba powiedzieć (podobnie jak mi trzeba o tym przypomnieć) o pełnej narracji Ewangelii i o miejscu na osi czasu historii odkupienia, które obecnie zajmujemy. Ludzkość została stworzona jako dobra, ale żyjemy w upadłym świecie. Nie powinniśmy być zaskoczeni, gdy źli ludzie robią złe rzeczy.
Później, gdy bogaty młody zwierzchnik podchodzi do Jezusa i nazywa Go dobrym, Jezus snuje refleksję nad tym pojęciem: „Dlaczego nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg” (Łk 18:18–19). Skoro Jezus mógł użyć tego narzędzia, to i my możemy.
Kiedy współpracownik wspomina o najnowszym skandalu z udziałem celebryty, wprowadź go w biblijną narrację. „Dlaczego jesteś zaskoczony, gdy wychodzą na jaw złe uczynki wpływowych ludzi?”. Ludzkość została stworzona prawą, ale szuka wielu wymysłów (Koh 7:29), często raniąc przy tym innych. Nadchodzi jednak dzień, w którym Boża sprawiedliwość wszystko naprawi. On ukarze złoczyńców wiecznie w piekle. I to jest dobra nowina.
Ludzkość została stworzona jako dobra, ale obecnie żyjemy w upadłym świecie. Nie powinniśmy być zdziwieni, gdy źli ludzie czynią zło.
Pytanie brzmi, czy dokonamy rachunku sumienia własnej duszy.
Mamy niewielką kontrolę nad tym, co dzieje się tam, w świecie. Musimy jednak sami zdecydować o odwróceniu się od grzechu i zwróceniu się do Chrystusa. Czy będziemy pokutować? Często słyszałem, że Ewangelia jest „złą nowiną”, zanim stanie się „dobrą nowiną”. Zanim zobaczymy, jak wspaniałym Zbawicielem jest Jezus, musimy pojąć nędzę naszej grzeszności. Nie tylko ci u władzy są zdolni do wielkiego zła – my również. Nie jesteśmy wyłączeni spod Bożej sprawiedliwości.
Czy zbadasz swoje serce?
Czy kiedy widzimy zło w świecie, skłania nas to do zbadania samych siebie? Możemy wygrażać pięściami złym mocom, ile chcemy, ale wszyscy musimy wypracowywać własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem. Boża sprawiedliwość zostanie wyegzekwowana – albo na nas w piekle, albo na Zastępcy. To jest wezwanie, które musimy skierować do naszych sąsiadów.
Jedyny doskonale sprawiedliwy człowiek, jaki kiedykolwiek żył, również poniósł niesprawiedliwą śmierć. Ten sam Piłat, który zbezcześcił ofiary Galilejczyków, nadzorował zbezczeszczenie Jezusa. Ale my również. Zanim więc zareagujemy oburzeniem na niesprawiedliwość świata, musimy odpokutować za niesprawiedliwość w naszych własnych sercach.
Poza Chrystusem wszyscy zasługujemy na piekło. Ale Jezus cierpiał za nas z rąk niesprawiedliwego systemu. To dobra nowina nawet dla tych, którzy jeszcze jej nie znają. Może im o tym powiesz . . . i wykorzystasz Boży sąd nad złem jako punkt wyjścia.






