Zarówno w teologii, jak i w praktyce, wpędzamy się w kłopoty, wybierając między dwiema równie prawdziwymi ideami. Robimy wrogów z tego, co powinno być przyjaciółmi. Na przykład: czy powinniśmy podkreślać Bożą transcendencję czy immanencję? Czy lepiej, aby nasza teologia była trynitarna czy chrystocentryczna? Czy powinniśmy skupić się na „obiektywnych” czy „subiektywnych” stronach życia chrześcijańskiego? Czy …
Zarówno w teologii, jak i w praktyce, wpędzamy się w kłopoty, wybierając między dwiema równie prawdziwymi ideami. Robimy wrogów z tego, co powinno być przyjaciółmi.
Na przykład: czy powinniśmy podkreślać Bożą transcendencję czy immanencję? Czy lepiej, aby nasza teologia była trynitarna czy chrystocentryczna? Czy powinniśmy skupić się na „obiektywnych” czy „subiektywnych” stronach życia chrześcijańskiego? Czy musimy myśleć o Kościele jako powszechnym czy lokalnym? Listę tę można by mnożyć bez końca.
Ale po co wybierać?
Miarą dobrego teologa (czy to amatora, czy akademika) nie jest po prostu potwierdzanie „właściwych rzeczy”, ale zdolność do podtrzymywania wielu aspektów prawdy biblijnej, a nie tylko wybieranie tego, który wydaje się najbardziej przydatny w danym momencie.
Weźmy klasyczną kwestię relacji między Bożym a ludzkim działaniem: Niektórzy tak bardzo podkreślają suwerenność Boga, że ludzka odpowiedź wydaje się nieistotna, podczas gdy inni tak bardzo skupiają się na indywidualnym działaniu, że zdają się dewaluować lub ignorować obecność, pierwszeństwo i moc Boga.
Kiedy prowadziłem badania i pisałem teologię życia chrześcijańskiego, znalazłem się w samym środku tych napięć, zmagając się z tym, jak podtrzymać wiele biblijnych prawd, zamiast wybierać między nimi.
Życie chrześcijańskie możemy podsumować jako odpowiedź na miłość Boga. Aby rozwinąć to w prosty, ale nie uproszczony sposób, musimy uznać wiele warstw tej ludzkiej odpowiedzi.
Teologia życia
Po kilku latach przemyśleń nad tą podstawową ideą, jak wygląda ta odpowiedź na miłość Boga — tak, jestem aż tak powolny — w końcu sformułowałem teologię życia chrześcijańskiego w trzech zdaniach:
Teza: Życie chrześcijańskie jest odpowiedzią na miłość Boga.
Teologia leżąca u podstaw: Trójjedyny Bóg nie tylko pierwszy nas umiłował, ale wcielony Syn również jako pierwszy umiłował Boga za nas. My (wspólnie i osobiście) odpowiadamy na Bożą miłość jako ci, którzy zostali zjednoczeni z Chrystusem przez Ducha.
Te krótkie stwierdzenia opisują chrystocentryczną, ugruntowaną eklezjalnie i osobistą odpowiedź na Bożą miłość. Przyjrzyjmy się temu bliżej.
Myślę o ludzkiej odpowiedzi na miłość Boga jako o trzech splotach liny: Mesjasz, ecclesia (kościół) i ego (ja). Te trzy sznury razem pozwalają naszemu zrozumieniu i doświadczeniu życia chrześcijańskiego być skoncentrowanym na Chrystusie i zaangażowanym subiektywnie, będąc jednocześnie zakotwiczonym eklezjalnie. Próba wybrania tylko jednego z nich jest fałszywym i niszczącym wyborem.
Potrójny sznur
Księga Koheleta 4:12 mówi nam, że „sznur potrójny niełatwo się zerwie”. Proponuję, aby biblijne ujęcie życia chrześcijańskiego miało na uwadze tę potrójną dynamikę ludzkiej odpowiedzi na miłość Boga.
1. Chrystus
Obiektywna rzeczywistość i fundament znajdują się poza nami (extra nos). On jest wiernym, który żył, umarł, zmartwychwstał, wstąpił do nieba i wiecznie żyje jako nasz Pośrednik. A ten Mesjasz nie tylko przyjmuje nasze uwielbienie, ale także mu przewodzi.
Jezus z Nazaretu, wcielony Bóg, prowadzi i gruntuje ludzką odpowiedź miłości do Boga. Dzieje się to poza mną (obiektywnie), a jednak przez jednego z nas — prawdziwego człowieka. Jako Bóg-człowiek, Chrystus nie jest tylko obiektem naszego uwielbienia, ale przewodnikiem naszego uwielbienia. Nie podważa to centralnego miejsca krzyża, lecz raczej umieszcza go w ramach cudu wcielenia, śmierci, zmartwychwstania, wniebowstąpienia i trwającego zasiadania Chrystusa po prawicy Ojca. Jezus doskonale kocha Boga i bliźniego, i czyni to w naszym imieniu.
Jako Bóg-człowiek, Chrystus nie jest tylko obiektem naszego uwielbienia, ale przewodnikiem naszego uwielbienia.
Skoro życie chrześcijańskie jest odpowiedzią na miłość Boga, a Jezus jest Tym, który prowadzi tę odpowiedź, od początku do końca spotykamy w Nim miłość i łaskę. Jako zjednoczeni z naszym Mesjaszem, jesteśmy także odbiorcami Jego życia i aktywności.
Możemy być tak obeznani z centralnymi doktrynami chrześcijaństwa, że przestajemy je dostrzegać, więc nie przegap tego: Jezus nie tylko nas kocha — On kocha Boga za nas. Chrystus jest zarówno ostatecznym wyrazem Bożej miłości do ludzkości, jak i ostatecznym wyrazem ludzkiej miłości do Boga. Cud nad cudami, ewangelia jest o wiele większa i piękniejsza, niż zwykliśmy sobie uświadamiać.
2. Ecclesia (Kościół)
Ecclesia to kontekst wspólnotowy, ciało Chrystusa. Zjednoczenie z Chrystusem włącza nas w jedność z Jego ludem.
Skoro ciało Chrystusa wspólnie podąża za swoją głową, mówienie o życiu chrześcijańskim w oderwaniu od tych szerszych ram wspólnotowych jest sprzeczne z opisami biblijnymi. Życie chrześcijańskie jednostki jest nieuchronnie połączone nie tylko z Chrystusem, ale także z Jego ludem. My na Zachodzie z łatwością dokonujemy indywidualistycznych interpretacji nawet biblijnego obrazu ciała, nie zdając sobie z tego sprawy.
Na przykład, mówimy o byciu „ręką” czy „uchem”, jakby ciało Chrystusa było jak Pan Bulwa, ale biblijny obraz ciała jest bardziej organiczny i współzależny. Jeśli odetniesz ucho od prawdziwego ciała, ucho umiera! Tylko dzięki silnemu zrozumieniu wspólnotowej jedności i komunii docenimy, jak istotna dla naszego życia chrześcijańskiego jest nasza wspólna odpowiedź na miłość Boga.
3. Ego (Ja)
Musimy również liczyć się z osobistym, subiektywnym wymiarem (ja ufam, ja jestem posłuszny, ja naśladuję Jezusa). Życie chrześcijańskie obejmuje głęboko osobistą i szczególną relację z Bogiem.
Oprócz działania poza mną, Chrystus działa także we mnie (subiektywnie) przez swojego Ducha. Biblijne ujęcie życia chrześcijańskiego unika radykalnego indywidualizmu, potwierdzając jednocześnie osobiste zaangażowanie.
Biblijne ujęcie życia chrześcijańskiego unika radykalnego indywidualizmu, potwierdzając jednocześnie osobiste zaangażowanie.
Chociaż Paweł opisuje wiarę jako dar od Boga (Ef 2:8), jasne jest również, że Bóg nie wierzy za nas; to my wierzymy. Ja jestem wezwany do wiary, do chrztu, do spożywania chleba i wina, do ufności i do naśladowania Zbawiciela w małych i wielkich sprawach. Podczas gdy Chrystus jest centrum, nasze ego — to „ja” — nie ginie, lecz zostaje właściwie osadzone w Chrystusie poprzez zjednoczenie z Nim i Jego ludem.
Wszyscy chrześcijanie zrobiliby dobrze, mając znacznie bogatsze ujęcie życia chrześcijańskiego niż obecnie. Nie wymaga to od nas odkrywania nowej teologii, ale nabycia głębszego zrozumienia klasycznej teologii ortodoksyjnej, która prowadziła Kościół przez tysiąclecia.
Niech Bóg da nam świeżą wizję tej potrójnej dynamiki, niezbędnej dla teologii i doświadczenia życia chrześcijańskiego.






