Okładka była wystarczająco niewinna: powóz konny mknący po śniegu. Nie pamiętam tytułu ani autora, tylko to, że mój konserwatywny, chrześcijański dziadek podarował mi tę książkę po zakupach w Costco. Nie miał pojęcia, że wręcza piętnastoletniej dziewczynie erotyk, a ja, mimo że wiedziałam, co powinnam zrobić, nie miałam zamiaru jej odkładać, gdy tylko moja ciekawska nastoletnia …
Okładka była wystarczająco niewinna: powóz konny mknący po śniegu. Nie pamiętam tytułu ani autora, tylko to, że mój konserwatywny, chrześcijański dziadek podarował mi tę książkę po zakupach w Costco. Nie miał pojęcia, że wręcza piętnastoletniej dziewczynie erotyk, a ja, mimo że wiedziałam, co powinnam zrobić, nie miałam zamiaru jej odkładać, gdy tylko moja ciekawska nastoletnia natura uświadomiła sobie jej treść.
Ponieważ tego rodzaju książki z dosadnymi opisami często wyglądają z pozoru niewinnie, wiele osób trafia na nie nieświadomie. Jednak wraz ze wzrostem popularności #BookTok i wpływowych osób ze świata książki trendujących w mediach społecznościowych, rośnie także liczba kobiet, nawet chrześcijanek, które szukają takich książek jako formy eskapizmu.
Choć czytanie beletrystyki jest z pewnością wartościowym zajęciem, musimy wykazać się rozeznaniem w kwestii rodzaju literatury, po którą sięgamy. „Spice” (pikanteria) – popularny termin określający treści erotyczne w romansach – może nas zwieść i sprawić, że zaczniemy bagatelizować niebezpieczeństwo płynące z tych książek.
Pikantne książki to pornografia
Wielu ludzi kojarzy pornografię z obrazami i filmami. Jednak z definicji obejmuje ona również książki. Treści erotyczne nie tracą na swej szkodliwości tylko dlatego, że są wydrukowane na papierze, a nie wyświetlane na ekranie.
Pornografia pisana może głębiej zakorzenić się w wyobraźni, ponieważ wymaga od czytelnika samodzielnego stworzenia danej sceny. Wiele pikantnych książek jest pisanych w narracji pierwszoosobowej, co według badań sprzyja „silniejszemu zanurzeniu i zaangażowaniu emocjonalnemu” niż w przypadku fikcji opowiadanej w trzeciej osobie.
Treści erotyczne nie tracą na swej szkodliwości tylko dlatego, że są wydrukowane na papierze, a nie wyświetlane na ekranie.
Negatywne skutki nawykowego oglądania pornografii zostały dobrze udokumentowane; obejmują one m.in. zmniejszenie ilości istoty szarej w kluczowych ośrodkach nagrody w mózgu, zaburzony apetyt seksualny oraz potrzebę silniejszej, a nawet bardziej ryzykownej stymulacji w celu osiągnięcia tej samej satysfakcji. Skoro mózg może zostać tak drastycznie przekształcony przez pornografię wizualną, zasadne jest pytanie, czy wielokrotna ekspozycja na pisemne treści seksualne nie kształtuje naszych umysłów i serc w podobny sposób.
Pikantne książki znieważają małżeństwo
Na początku mojego małżeństwa wciąż regularnie konsumowałam pikantne romanse, tak jak w wieku nastoletnim, ale czułam się „bardziej święta”, ponieważ mogłam już cieszyć się seksem. Racjonalizowałam sobie, że czytanie tych książek może nawet sprzyjać bliskości z mężem. Moje rozumowanie było jednak błędne, ponieważ bez względu na to, czy jesteśmy w związku małżeńskim, czy nie, wszyscy mamy nakazane czcić małżeństwo i zachować łoże małżeńskie nieskalane (Hbr 13,4).
Małżeństwo jest obrazem Chrystusa i Kościoła (Ef 5,25–27), a czytanie literatury, która nie szanuje Bożego zamysłu małżeństwa ani świętości intymności seksualnej, subtelnie uczy nasze serca braku szacunku wobec małżeństwa i jego Twórcy.
Powieści te gloryfikują grzech, a z czasem ich lektura stępia nasze zmysły rozeznania. To, co kiedyś by nas smuciło, zaczyna wydawać się normalne, a może nawet pożądane. Tak jak Biblia ostrzega, że złe towarzystwo psuje dobre obyczaje (1 Kor 15,33), tak obcowanie z fikcyjnymi postaciami, które celebrują światowość i grzeszność, może prowadzić nas do zepsucia.
Czytanie literatury, która nie szanuje Bożego zamysłu małżeństwa ani świętości intymności seksualnej, subtelnie uczy nasze serca braku szacunku wobec małżeństwa i jego Twórcy.
Co więcej, czytanie tych dosadnych opisów może zacząć normalizować niewłaściwe zachowania seksualne. To, co świat uważa za podniecające, jest głęboką, mroczną otchłanią. Łatwiej niż mogłoby się wydawać przejść od czytania prostych scen łóżkowych do takich, które kiedyś budziłyby odrazę: brutalnej gry wstępnej, relacji w trójkątach, relacji homoseksualnych, a nawet pewnego rodzaju bestialstwa w książkach o mitycznych stworzeniach czy zmiennokształtnych. Tego typu literatura jest drwiną z Bożego projektu i nierozsądne jest, aby Jego dzieci ją konsumowały.
Znajdź lepsze książki
Zdecydowałam się przestać czytać pikantne książki, gdy zdałam sobie sprawę, że pragnę głównego bohatera tych powieści tak, jakby był prawdziwym człowiekiem. Bywały chwile, kiedy czułam rozczarowanie, że mój mąż nie dorównuje tym fikcyjnym mężczyznom, i wtedy zrozumiałam, że zaczęłam pragnąć kłamstwa bardziej niż prawdy.
Jednak unikanie pikantnych treści nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać. Niestety „spice” nie ogranicza się już tylko do romansów. Dosadne treści są teraz wplecione w niemal każdy gatunek – od niezwykle popularnej powieści fantasy Fourth Wing po historyczną serię o podróżach w czasie Outlander.
Oto kilka sposobów na znalezienie dobrej beletrystyki, która nie zawiera treści erotycznych:
- Śledź „czyste” konta książkowe (bookstagramy): Kilku recenzentów na Instagramie, Facebooku i YouTube poleca wartościowe lektury. Moimi ulubionymi są @bookloveramanda, @becomingbookbybook i @christianbooksandcoffee.
- Sprawdzaj recenzje na Plugged In: Plugged In, prowadzony przez Focus on the Family, to darmowy serwis z recenzjami. Ma ograniczony wybór książek, ale oferowane recenzje zawierają sekcję identyfikującą treści seksualne.
- Czytaj recenzje jedno- i dwugwiazdkowe: Negatywne opinie na Amazonie lub w innych księgarniach mogą być bardzo pomocne, ponieważ często wspominają o niewłaściwych treściach. Możesz także przeszukiwać recenzje pod kątem konkretnych terminów, takich jak „seks”, aby znaleźć te najbardziej istotne.
- Zapytaj znajomych o podobnych poglądach: W twojej grupie przyjaciół lub grupie biblijnej z pewnością znajdzie się miłośniczka książek. Zapytaj ją, co obecnie czyta lub jakie książki bez treści seksualnych by poleciła.
Gdy mowa o jakiejkolwiek konsumpcji mediów, moją dewizą jest teraz: „W razie wątpliwości – zrezygnuj”. Biblia jest jedyną książką, której naprawdę potrzebujemy. Mimo to Bóg dał nam dar cieszenia się książkami z różnych gatunków. Obyśmy wykazywali się rozeznaniem w tym, co czytamy, abyśmy mogli „zachować czyste sumienie wobec Boga i ludzi” (Dz 24,16).
A dobra książka może być wielką radością, ale żadna książka nie jest warta poświęcenia własnego sumienia.






