https://media.thegospelcoalition.org/wp-content/uploads/2026/06/25093923/Trinity-Aberdeen-62526-8.38%E2%80%AFAM.mp3 Niedawno pewien mężczyzna zauważył poważne prace budowlane w 120-letnim budynku kościelnym w Aberdeen w Szkocji. Zaintrygowany, podszedł do kogoś, kto wyglądał na zaangażowanego w projekt. „Czy to będzie kolejny hotel?” – zapytał. To było zasadne pytanie. Aberdeen jest obecnie najbardziej zlaicyzowanym miastem w Szkocji, która z kolei jest najbardziej zlaicyzowanym krajem w Zjednoczonym Królestwie. …
Niedawno pewien mężczyzna zauważył poważne prace budowlane w 120-letnim budynku kościelnym w Aberdeen w Szkocji.
Zaintrygowany, podszedł do kogoś, kto wyglądał na zaangażowanego w projekt.
„Czy to będzie kolejny hotel?” – zapytał.
To było zasadne pytanie. Aberdeen jest obecnie najbardziej zlaicyzowanym miastem w Szkocji, która z kolei jest najbardziej zlaicyzowanym krajem w Zjednoczonym Królestwie. Wiele z jej potężnych, granitowych budynków kościelnych służy dziś jako restauracje, apartamenty i bary o nazwach takich jak Soul (Dusza). Kilka lat temu fotograf dokumentujący te zmiany nazwał swój projekt: „Jezus opuścił budynek”.
„Rozumiem więc, dlaczego zadał to pytanie” – powiedział później Simon Barker, który pomagał kierować dużą częścią projektu. „Ale z przyjemnością mogłem zaprzeczyć”.
Barker zwrócił się do ciekawskiego przechodnia.
„Właściwie to nie” – odparł. „To będzie kościół”.
Kiedy ten pięciopiętrowy budynek kościoła prezbiteriańskiego o powierzchni ponad 1700 metrów kwadratowych został otwarty w 1905 roku, był „ulem pełnym aktywności”, jak napisał pewien historyk kościoła. Pracownicy i wolontariusze tętnili życiem, organizując dziewięć niedzielnych nabożeństw, prowadząc orkiestrę i działania ewangelizacyjne przez cały tydzień.

Jednak do 2018 roku budynek ledwo funkcjonował. Dach przeciekał, okna były wybite, a instalacja elektryczna przestarzała. Niektóre z filarów nośnych wymagały wzmocnienia. Potrzebny był system przeciwpożarowy, winda, nowe ściany i tysiące innych napraw.
Kiedy zbór liczący około 250 osób rozważał zakup tej przestrzeni w 2018 roku, agent nieruchomości radził im, aby kupili tylko część budynku. Twierdził, że nigdy nie będzie ich stać na remont, a nawet gdyby było, nie potrzebują sali nabożeństw na 1000 miejsc.
Ale Trinity Church, zainspirowany ideą odbudowy zarówno ruin, jak i świadectwa, kupił całość.
„Dobry przyjaciel powiedział mi, że zajmie to dwa razy więcej czasu, będzie kosztować dwa razy więcej i będzie dwa razy trudniejsze, niż się spodziewam” – powiedział starszy pastor David Gibson. „Miał rację. Ale było to również dwa razy bardziej satysfakcjonujące”.
Kilka miesięcy temu Trinity ponownie otworzyło swoje drzwi. Zbór udostępnił już pokoje do nauki i uruchomił nową służbę dla osób zmagających się z uzależnieniami. Nie mogą się doczekać, by robić więcej.
„Jesteśmy w samym sercu miasta” – powiedział Barker. „Już teraz widzimy, że kiedy w niedzielny poranek otwieramy drzwi na oścież, przechodnie wykazują zainteresowanie, a niektórzy z nich wchodzą do środka”.
Bezdomni
W 2011 roku High Church w Hilton był pierwszym zborem, który opuścił Kościół Szkocji (Church of Scotland) z powodu kwestii dotyczących seksualności. Inny kościół w ich prezbiterium powołał pastora żyjącego w związku jednopłciowym. Po trzech latach sporów, negocjacji i decyzji sądów kościelnych, powołanie to zostało utrzymane w mocy.
Wtedy 170 członków High Church w Hilton odeszło. Niemal z dnia na dzień stali się bezimienni, pozbawieni wsparcia i dachu nad głową.
Pierwszy problem nie był trudny do rozwiązania: zbór przyjął nazwę Trinity Church.
Drugi problem był nieco trudniejszy, ale wykonalny: Trinity znalazło swoje miejsce w bliskim im teologicznie Międzynarodowym Kościele Prezbiteriańskim (International Presbyterian Church), gdzie po pewnym czasie relacje stały się silne i głębokie.

Jednak trzeci problem był najtrudniejszy. Trinity zaczęło wynajmować salę balową w hotelu, gdzie wystrój był sfatygowany, a czasem można było wyczuć zapach alkoholu lub dostrzec pozostałości po imprezie z poprzedniej nocy. Co gorsza, nie zawsze mogli korzystać z sali wtedy, kiedy chcieli. Prowadzenie tam lokalnej służby było niemal niemożliwe.
„Budynki kościelne mogą być niezwykle ważne” – powiedział David Dillon, biznesmen z Chicago i członek zarządu Redeemer City to City, pasjonujący się zakładaniem nowych kościołów. „Na przykład, w jednym z dużych miast w Europie istnieje świetny kościół, który w ciągu 11 lat był zmuszony do przeprowadzki dziewięć razy. W Europie nie jest to rzadkość. Każdemu kościołowi trudno jest utrzymać taką dynamikę zmian”.
Dillon prywatnie zajmuje się gromadzeniem funduszy, aby pomóc wielu kościołom na całym świecie w nabywaniu nieruchomości. „Budynki to nie tylko stabilne miejsce do uwielbienia i prowadzenia służby, ale także widoczny znak Bożej obecności w społeczności” – dodał.
Gdy tylko stało się to możliwe, członkowie Trinity zaczęli oszczędzać na własny budynek.
Budynek
Po siedmiu latach Trinity miało wystarczająco dużo pieniędzy, by zacząć się rozglądać. W tym samym czasie na rynek trafił stary kościół prezbiteriański – pięciopiętrowa przestrzeń w centrum Aberdeen.
Tamtejszy zbór skurczył się z setek do zaledwie 30 osób, ginąc w budynku, w którym z dnia na dzień piętrzyły się zaległe naprawy.
„Istnieją dwa rodzaje projektów budowlanych” – powiedział Barker. „Pierwszy to nowa budowa lub renowacja pustej przestrzeni, na przykład magazynu. Takie projekty są prawdopodobnie bardziej przewidywalne, ponieważ można po prostu wstawić to, czego się potrzebuje. Z grubsza wiadomo, ile będą kosztować materiały za metr kwadratowy. To dość proste”.

Drugi typ projektu to renowacja istniejącego budynku – w przypadku Trinity, niszczejącego kościoła.
„Jest tu mnóstwo niewiadomych” – zauważył Barker. „Dopóki nie zburzysz danej ściany, nie wiesz, co się za nią kryje. To wprowadza ogromną niepewność co do czasu i wydatków”.
Jeśli budynek ma status zabytku, tak jak ten, dochodzą do tego wyzwania logistyczne i prawne.
Biorąc wszystko pod uwagę, pierwsza opcja jest wyraźnie szybsza, łatwiejsza do zaplanowania w budżecie i prostsza w realizacji.
Trinity jednak pokochało w starym kościele dwie rzeczy. Po pierwsze, znajduje się on w samym centrum obywatelskim, gospodarczym i sądowniczym miasta – z biurami na tej samej ulicy, sądami za rogiem i miejskim planem zagospodarowania sklepów oraz placu tuż obok. Uniwersytet w Aberdeen znajduje się w zasięgu spaceru, a komunikacja miejska jest łatwo dostępna.
Po drugie, został zbudowany jako świadectwo żywego dzieła Chrystusa. Jego granitowe ściany tworzą coś na kształt kamienia Eben-Ezer (1 Sm 7,12).
„Istotą Eben-Ezer jest to, że upamiętnia on moment poświęcenia przestrzeni” – powiedział Gibson. „Kamień reprezentuje to na zawsze – nawet gdy nas już nie będzie, ten pamiątkowy kamień wciąż tam będzie. Możesz albo świadczyć tym kamieniem przez resztę życia i służby o tym, do czego służy ten budynek, albo możesz porzucić Ewangelię i zamienić budynek w coś innego. Ale kamień nie przestaje świadczyć. Kamień wciąż głosi. I może świadczyć albo z tobą, albo przeciwko tobie”.
W całym Aberdeen kamienne mury starych kościołów, zamienionych obecnie w kluby nocne czy restauracje, „świadczą przeciwko ludziom, którzy porzucili w nich Ewangelię” – dodał.
Trinity nie chciało, by stało się tak z kolejnym kamieniem Eben-Ezer.
Świadectwo budynków
W 2018 roku Trinity kupiło podupadły kościół.
„Nie zawsze jest to dobry pomysł” – zauważył Dillon. „Trzeba ocenić okazję zakupu nieruchomości przez pryzmat wielu różnych czynników i sam fakt, że jest to stary budynek kościelny, nie oznacza jeszcze, że jest to właściwa decyzja”.
Czasami koszty są nieosiągalne, a czasami budynek jest niedrogi, ale nie ma pastora ani nowej wspólnoty gotowej do przeprowadzki.
„Ja też nienawidzę widoku kościołów zamienianych w restauracje i kluby nocne” – przyznał. „Ale uważam też, że musimy być mądrzy, ponieważ bardzo łatwo jest porywać się z motyką na słońce”.
Jeśli jednak jest to możliwe – wspólnota jest stabilna, pastor chętny, a cena odpowiednia – stare budynki kościelne są wspaniałą szansą.
„Kiedy patrzę na budynek kościelny, zazwyczaj siedzę tam i myślę: 'Wow, wierni ludzie gromadzili się tutaj, by wielbić Boga i modlić się przez 50, 80, 100 lat’” – powiedział Blake Schwarz, którego organizacja New Church Commons nabywa puste budynki kościelne i przygotowuje zdrowe zbory do ich zasiedlenia.
„To miejsce zaczyna stawać się miejscem szczególnym… gdzie zasłona między tym światem a światem duchowym jest cieńsza” – wyjaśnił. „Zachowanie takich miejsc jest bardzo ważne. Tworzy to przestrzeń, w której ludzie mogą wejść w relację z prawdziwym i żywym Bogiem”.
Niemożliwe
„W dziele dla Boga bywają zwykle trzy etapy” – miał powiedzieć misjonarz Hudson Taylor, prawdopodobnie w czasie, gdy budowano stary kościół w Aberdeen. „Najpierw coś jest niemożliwe, potem trudne, a na końcu wykonane”.
„Ten cytat był naszą gwiazdą przewodnią przez cały czas” – wyznał Gibson.
Z pewnością zadanie zaczęło się od rzeczy niemożliwej. Prawie natychmiast po tym, jak liderzy Trinity zaplanowali budżet na renowację, COVID-19 spowolnił postępy i podniósł ceny budowy, niekiedy nawet o 100 procent.

Potem sytuacja jeszcze się pogorszyła.
„Był taki moment, kiedy po raz pierwszy wysłaliśmy zapytania ofertowe” – wspomina Gibson. „Dwa tygodnie później Putin najechał Ukrainę, a dwa tygodnie po tym ceny na świecie zaczęły gwałtownie rosnąć. Wtedy nasz architekt powiedział: 'Lepiej usiądźcie, bo to będzie kosztować znacznie więcej, niż się spodziewacie’”.
Miał rację. Zerwane łańcuchy dostaw w połączeniu z rosnącymi cenami energii wywindowały ceny jeszcze wyżej niż podczas pandemii. Oferty opiewały na kwoty o 1,8 miliona dolarów wyższe, niż przewidywało Trinity.
Co myśmy zrobili? – myślał Gibson. To się nie uda.
Ale musiało się udać. Trinity już kupiło budynek.
„Miałem przy sobie niesamowicie oddanych chrześcijan, pełnych odwagi i przekonania” – powiedział Gibson. „Jeden z nich zaproponował: 'Podzielmy to na etapy. Mamy dość pieniędzy na remont zewnętrzny. Zróbmy zewnątrz i zbierajmy dalej’”.
Głównym zadaniem Gibsona było dzwonienie do potencjalnych darczyńców. Na początku wydawało się to niemożliwe.
„Rozmawiałem z kimś, kogo poprosiłem o pożyczenie niebotycznej sumy pieniędzy i naprawdę sądziłem, że ta osoba to zrobi” – wyznał. „Ku mojemu przerażeniu usłyszałem: 'To, o co prosisz, jest szalone, nie tak się załatwia takie sprawy’”.
Gibson czuł się fatalnie. Gdy ta rozmowa się skończy, po prostu się rozpłaczę – pomyślał. Musiał jednak słuchać dalej.

„Nie powinieneś być w takiej sytuacji, prosząc ludzi o pieniądze w ten sposób. Nie byłbyś w niej, gdybyś miał profesjonalną pomoc” – powiedział darczyńca. Zamiast wypisać wielki czek, zaproponował opłacenie profesjonalnego zarządzania projektem.
Gdy rozmowa dobiegła końca, Gibson faktycznie zapłakał, ale z ulgi, a nie z rozpaczy.
„Myślę, że tylko chrześcijanie potrafią zrobić coś takiego” – powiedział. „Oni rozumieją Ewangelię i cel projektu. Są zaangażowani relacyjnie, a nie tylko wypisują czeki. Chcą dla ciebie jak najlepiej i chcą, abyś wzrastał jako lider. To było jedno z moich najbardziej niesamowitych doświadczeń. Osoba, po której spodziewałem się, że mnie odrzuci – i miała ku temu powody – zamiast tego zaangażowała się jeszcze bardziej”.
Ta rozmowa pokazała mu również, jak prowadzić własny zespół, złożony ze zwykłych starszych, diakonów i osób świeckich.
Kiedy zadanie jest niemożliwe, mówił im, nie poddawajcie się. Ale też niekoniecznie szukajcie cudownego ratunku. Szukajcie raczej drogi – prawdopodobnie trudnej, powolnej i podzielonej na etapy – którą możecie pójść naprzód.
Trudne kroki
„Trudny etap jest najdłuższy” – powiedział Gibson.
A przynajmniej sprawia takie wrażenie. Dla Trinity trwało to około czterech lat. Niektóre dni były lepsze od innych.
„Nigdy tego nie zrobimy” – mówił Gibson do swojej żony Angeli w chwilach zwątpienia. „Nie widzę, jak to się ma stać. Nie widzę, jak tam dotrzemy”.
„Czy nie o to właśnie chodzi – że nie widzisz drogi?” – pytała. „Musisz ufać. Musimy iść dalej”.
Powoli Pan Bóg zapewniał środki. I dał coś więcej niż tylko odnowione ściany i fundusze.
Dwa razy więcej
„Całe to doświadczenie było wyrazem Bożej dobroci” – wyznał Gibson. „Bóg dawał mi i Trinity nie to, czego chcieliśmy, ale to, czego naprawdę potrzebowaliśmy”.
A potrzebowali relacji.

W marcu, kiedy budynek został ponownie otwarty specjalnym nabożeństwem dziękczynnym, do 250 członków Trinity dołączyło 200 innych osób. Byli wśród nich przyjaciele z innych kościołów, mężczyźni, którzy przez ostatnie trzy lata pracowali przy budowie, oraz darczyńcy, którzy pomogli sfinansować całość.
Jednym z najbliższych przyjaciół Trinity jest autor i mówca Sinclair Ferguson, który po przejściu na emeryturę przeprowadził się do Aberdeen, aby głosić dla nich wieczorne kazania.
„To pewnego rodzaju powtarzający się wzorzec – bramy piekielne próbujące przemóc” – Ferguson mówił do zgromadzonych, którzy wypełnili stare, drewniane ławy w nawie głównej i na balkonie. „A lud Jezusa Chrystusa pozostaje niezachwiany, jak rodzina”.
Albo jak stos kamieni.
To, co zbudowali
Najpierw pomysł zakupu i renowacji starego, granitowego kościoła prezbiteriańskiego w centrum Aberdeen był niemożliwy, potem był trudny, a w końcu został zrealizowany.
Pierwsze nabożeństwo, które odbyło się w marcu, było pełne emocji.

„Kiedy odezwały się organy, widziałem ludzi zalewających się łzami” – wspomina Gibson. „To był bardzo poruszający, piękny dzień. Czuliśmy: 'To jest to. Jesteśmy już w domu’”.
Ludziom nie zajęło dużo czasu zadomowienie się, jak mówi Barker.
„W pierwszą niedzielę ludzie pytali: 'Gdzie jest to? Gdzie jest tamto?’” – opowiadał. „Nikt nic nie wiedział. Ale to już prawie przeszłość. Ludzie zadomowili się w tych przestrzeniach i poznali drogi. Wspaniale było słyszeć ich pełną wdzięczności radość”.
Jako zdrowy, aktywny zbór, Trinity natychmiast dostosowało przestrzeń do prowadzonej już wcześniej służby. Nastolatkowie są w sali dla młodzieży, ludzie uczą się w czytelni bibliotecznej, a kobiety gromadzą się na studium biblijnym w czwartkowe poranki. Jest miejsce na spotkania modlitewne, kursy teologiczne i grupę społecznościową dla osób starszych.
„Już teraz widać tu ruch” – stwierdził Barker. „Sporo się dzieje”.
I zaczynają dodawać kolejne aktywności.

„Nasz budynek stoi na pewnego rodzaju linii uskoku” – powiedział Gibson. „Jeśli wyjdziesz frontowymi drzwiami i skręcisz w lewo, zobaczysz ubóstwo i potrzeby społeczne. Jeśli skręcisz w prawo, zobaczysz bogactwo oraz sądownicze, gospodarcze i edukacyjne serce miasta. Naszym priorytetem jest pójście w lewo”.
W ciągu ostatnich kilku tygodni Trinity uruchomiło służbę pomocy w wychodzeniu z uzależnień. Zorganizowali półkolonie biblijne dla dzieci. Marzą o stażach w służbie, spiżarni dla potrzebujących czy tygodniowych studiach biblijnych dla ludzi biznesu.
„Mimo że ten budynek historycznie był ogromny i znaczący, ostatnio pozostawał anonimowy” – zauważył Gibson. „Kiedy mówię ludziom: 'Jestem pastorem w Trinity Church’, pytają: 'Gdzie to jest? Nigdy o nim nie słyszałem’”.
Ale kiedy powie: „To ten budynek między Aberdeen Arts Center a teatrem Lemon Tree”, dokładnie wiedzą, gdzie to jest.
„Teraz budynek jest oświetlony w nocy, ma piękne iluminacje okienne” – powiedział. „Nasza nazwa widnieje w światłach na froncie. Modlimy się więc, aby nasza obecność w mieście szybko stała się zauważalna”.
Już teraz przechodnie z ciekawością zaglądają do środka.






