Moje pierwsze wrażenie na temat Jonathana Edwardsa nie było dobre. Przez lata żyłem ze zniekształconą (i niestety powszechną) perspektywą, jaką wyniosłem z podręcznika do historii w szkole średniej. Wydawało się, że jedyną rzeczą, jaką zrobił Edwards, było wygłoszenie kazania „Grzesznicy w rękach rozgniewanego Boga”.Na studiach starszy kolega namówił mnie do lektury Johna Pipera, gdzie natknąłem …
Moje pierwsze wrażenie na temat Jonathana Edwardsa nie było dobre. Przez lata żyłem ze zniekształconą (i niestety powszechną) perspektywą, jaką wyniosłem z podręcznika do historii w szkole średniej. Wydawało się, że jedyną rzeczą, jaką zrobił Edwards, było wygłoszenie kazania „Grzesznicy w rękach rozgniewanego Boga”.
Na studiach starszy kolega namówił mnie do lektury Johna Pipera, gdzie natknąłem się na cytaty z Edwardsa. Te cytaty były zaskakująco jasne i ciepłe w porównaniu z mroczną i ponurą postacią, której się spodziewałem.
Ale nawet to nie wystarczyło, bym od razu zaczął czytać Edwardsa. Zakładałem, że te przebłyski muszą być wyjątkami, a jego książki będą niedostępne i wypełnione ogniem i siarką. To tragiczne, jak często podręczniki błędnie przedstawiają jeden z najwspanialszych umysłów i serc w historii Ameryki.
Moje dzieci zasługują na lepsze zapoznanie z Edwardsem. Wasze dzieci również. Przez lata to błędne pierwsze wrażenie powstrzymywało mnie przed karmieniem się ucztą skoncentrowanego na Bogu, uwielbiającego Chrystusa pokarmu, rozłożonego w dziełach Jonathana Edwardsa.
Chłopiec, który żył — dla Jezusa
Historia Ameryki zaprząta nasze myśli tego lata, gdy świętujemy 250. rocznicę powstania naszego narodu. Ucząc nasze dzieci o George’u Washingtonie, Abrahamie Lincolnie i Benjaminie Franklinie, nie zapominajmy o innych znaczących postaciach w naszej historii. Praca teologiczna i ewangelizacyjna Edwardsa była tak samo ważna dla uformowania się Stanów Zjednoczonych, jak filozofie polityczne innych wielkich liderów.
Podręczniki często bagatelizują kluczową rolę, jaką Edwards odegrał w Pierwszym Wielkim Przebudzeniu oraz to, jak przebudzenie przygotowało amerykańskie umysły i serca na późniejszą rewolucję. I widzimy w nim, inaczej niż u wielu założycieli naszego narodu, przejawioną miłość do Jezusa i chrześcijańskich Pism. Nie musimy zgadywać, co Edwards myślał w najważniejszych kwestiach.
Oto kilka lekcji, których chcę, aby moje dzieci nauczyły się z życia i służby Edwardsa.
1. Bóg mówi w swoim Słowie i w świecie.
Zanim jeszcze stał się wielkim badaczem i kaznodzieją Bożego Słowa, młody Edwards uczył się badać Boży świat.
Nie umniejszajmy znaczenia uczenia się o Bogu z Jego własnych ust, jak to zostało objawione w Jego Słowie. To, że przemówił i nadal przemawia w swoim Słowie przez swojego Ducha, jest cudem wartym świętowania przez wszystkie nasze dni.
Nie musimy zgadywać, co Edwards myślał w najważniejszych kwestiach.
Jednak Bóg chce, aby Jego Księga szła w parze z tym, co widzimy i czego dowiadujemy się o Nim z Jego świata. Niebiosa również głoszą Jego chwałę (Ps 19,1). Edwards poznawał Boga poprzez Jego świat, spędzając dużo czasu na świeżym powietrzu, uważnie obserwując stworzenie, próbując zrozumieć, jak ono działa i czego nasz świat uczy nas o Bogu, który go stworzył.
Warto zauważyć, że Edwards darzył pająki szczególną fascynacją. Zamiast wzdrygać się przed nimi jak wielu z nas, był ich ciekawy. Chciał zgromadzić całą możliwą wiedzę na ich temat, ponieważ wiedział, że ich Stwórca stworzył wszystko w określonym celu.
2. Bóg nie ma wnuków.
Edwards miał 10 sióstr i żadnego brata, co z pewnością sprawiło, że jego dzieciństwo było nietypowe. Ale najistotniejszym szczegółem dotyczącym jego dorastania jest to, że wychował się w chrześcijańskim domu.
Jego ojciec był pastorem i głęboko troszczył się o to, aby wszyscy, którzy słuchali jego kazań, osobiście pokutowali za swoje grzechy i poznali siebie jako przybrane dzieci Boże przez wiarę. Jako nastolatek Edwards usłyszał to głośno i wyraźnie i nabrał głębokiej, trwałej troski o własną duszę i osobistą wiarę. Nie polegał na wierze swoich rodziców, ale zmagał się (momentami intensywnie), aby potwierdzić, że jego wiara jest jego własna i autentyczna.
Edwards nie zadowalał się rolą „wnuka” Bożego tylko dlatego, że jego rodzice byli chrześcijanami. Chciał doświadczyć prawdziwej wiary, która uczyniłaby go dzieckiem Bożym. Z czasem i po wielu zmaganiach doszedł do przekonania, że jest bezpieczny jako Boża własność.
3. Nie musimy wybierać między myśleniem a czuciem.
Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z Edwardsem, założyłem, że jego wielki intelekt musi oznaczać, iż był upośledzony w sferze uczuć. Mój podręcznik ze szkoły średniej utwierdzał mnie w tym przekonaniu.
Jednak kiedy sam przeczytałem Edwardsa, zwłaszcza jego kazania, zobaczyłem, jak umysł zwrócony ku Bogu i serce dla Jezusa idą w parze. One wzajemnie się wzmacniają. Wielki umysł, właściwie wykorzystany, służy wielkiemu sercu dla Boga, który stworzył wszystko, i Syna, którego posłał, aby nas wyratował z naszych grzechów. Edwards zarówno kochał osobę Jezusa, jak i uwielbiał studiować Boże słowa w Biblii.
Miał jeden z najwybitniejszych umysłów swoich czasów i całej historii Ameryki. Jednak przy tak rygorystycznym intelekcie wciąż pozostawał pełen podziwu dla Jezusa i chrześcijańskich Pism. Pisma Edwardsa są pełne uwielbienia dla wielkości i słodyczy płynącej z poznania Jezusa.
4. Możemy doceniać niedoskonałych bohaterów.
Żaden z bohaterów, których spotykamy w historii Kościoła lub na kartach Pisma Świętego, nie jest doskonały — z wyjątkiem jednego. Edwards popełnił wiele błędów jako pastor. Jednym z nich było zbyt długie prowadzenie służby samotnie, bez zespołu współpastorów, którzy mogliby wskazać mu jego martwe punkty i wygładzić szorstkie cechy charakteru.
Pisma Edwardsa są pełne uwielbienia dla wielkości i słodyczy płynącej z poznania Jezusa.
Co gorsza, podobnie jak wielu w tamtych czasach, był ślepy na zło niewolnictwa. Czasami działał nierozważnie w złożonych sytuacjach społecznych. Edwards był grzesznikiem, a jego grzech głęboko ranił innych.
Ale nasi bohaterowie mogą być niedoskonali, jeśli się do tego przyznają i mają swojego Bohatera w Jezusie. W rzeczywistości Wielki Bohater i niedoskonali bohaterowie historii współpracują ze sobą, aby uczyć nasze dzieci dwóch prawd. Po pierwsze, że sami są niedoskonali i grzeszni oraz potrzebują przebaczenia. Po drugie, że w Jezusie Bóg zapewnił jedynego Bohatera, który mógł nas wyratować z naszego grzechu. Tylko dzięki Jezusowi możemy być uznani za sprawiedliwych przed Bogiem lub uzdolnieni przez Ducha Świętego do czynienia dobra dla innych.
Nie jesteśmy pierwszym pokoleniem idącym śladem Jezusa. Edwards i inni bohaterowie tacy jak on mogą pomóc nam i naszym dzieciom podążać za Wielkim Bohaterem. A im wcześniej zaczniemy ich wprowadzać, tym lepiej.






