Wyciskarka stoi na półce Kayli Hall-Ransom niczym pamiątka po dawnej wojnie.Było to pierwsze urządzenie, którego używała do tłoczenia na zimno owoców i warzyw, tworząc świeże napoje o smakach takich jak „burak o smaku waty cukrowej” czy „blask słońca” – obecnie butelkowane i sprzedawane w siedmiu lokalizacjach w całym stanie Tennessee. Niewiele brakowało, a maszyna by …
Wyciskarka stoi na półce Kayli Hall-Ransom niczym pamiątka po dawnej wojnie.
Było to pierwsze urządzenie, którego używała do tłoczenia na zimno owoców i warzyw, tworząc świeże napoje o smakach takich jak „burak o smaku waty cukrowej” czy „blask słońca” – obecnie butelkowane i sprzedawane w siedmiu lokalizacjach w całym stanie Tennessee. Niewiele brakowało, a maszyna by tego nie przetrwała.
34-letnia Hall-Ransom pracowała wówczas jako pedagog, ale marzyła o przekształceniu swojego hobby, jakim było robienie soków, w biznes. Tak więc w 2023 roku kupiła w Walmart wyciskarkę za 32 dolary i wynajęła małe stoisko na targu rolnym w Nashville.
Był to wielki test dla pomysłu, który zrodził się w jej głowie podczas programu szkoleniowego dla przedsiębiorców o nazwie Corner to Corner.
„Zadzwoniła do nas około miesiąca później” – wspomina w rozmowie z CT Will Acuff, współzałożyciel Corner to Corner. „Powiedziała: ‘Słuchajcie, ta wyciskarka zaczyna dymić. Boję się, że zaraz stopi się na stole’”.
Organizacja Corner to Corner, która powstała w 2011 roku i koncentruje się na wspieraniu przedsiębiorców z grup historycznie niedocenianych, pożyczyła Hall-Ransom 1000 dolarów na ulepszenie sprzętu. Zgodziła się spłacić pieniądze w ciągu 12 miesięcy. Zrobiła to w 6 tygodni.
Hall-Ransom, pochodząca z północnego Nashville, mówi, że dzisiaj nigdy nie użyłaby tak słabego urządzenia. „To nie było to” – przyznaje ze śmiechem.
To, że mała wyciskarka przetrwała choć kilka tygodni, było jednak pierwszym z szeregu cudów, które odmieniły jej życie.
Dwadzieścia lat temu Will i Tiffany Acuff przeprowadzili się do dzielnicy Nashville o niskich dochodach, aby – jak mówi Will – „zrozumieć teologię bycia bliźnim”.
Szybko przekonali się, że społeczności oferują mnóstwo wsparcia kryzysowego – jak banki żywności i odzieży – ale niewiele opcji zachęcających do długofalowych zmian. Sąsiedzi mieli pasję i umiejętności, „ale brakowało im realnej szansy na start” – mówi Acuff.
Wraz z żoną założył więc Corner to Corner, aby oferować coś więcej niż tylko doraźną pomoc. Ta organizacja non-profit stara się edukować, mentorować i wzmacniać swoich sąsiadów, by stali się „motorami ekonomicznymi” poprzez wielomiesięczne warsztaty z przedsiębiorczości. Liczba absolwentów „akademii” wzrosła z 20 rocznie do kilkuset.
Obecnie Will adaptuje ten program dla kościołów, co pozwala na jego ekspansję w całym kraju poprzez nowe przedsięwzięcie o nazwie Kingdom Founders.
Acuff słyszał wielu konserwatywnych chrześcijan upierających się, że rząd powinien wycofać się z walki z ubóstwem, a inicjatywę powinien przejąć lokalny kościół.
„Rozumiem ten impuls” – mówi – „bo nie spotkałem nikogo, kto poszedłby do urzędu komunikacji i pomyślał: ‘Człowieku, naprawdę poczułem się tam kochany’. Jednak większość tego, co dzieje się w kościele, to nadal pomoc doraźna… To świetne miejsce, by zacząć, ale fatalne, by na nim poprzestać”.
Jako syn pastora, Acuff dorastał w kościele i posiada tytuł magistra studiów biblijnych. Głęboko przemyślał swoją niechęć do status quo w służbie „najmniejszym z tych”.
„Wierzymy w teologię obrazu Bożego w człowieku, ale w praktyce traktujemy ją jak przypis” – mówi. „Zbyt często postrzegamy naszych sąsiadów jedynie jako obiekty litości”.
Acuff widzi kościół – z jego głębokim zaangażowaniem w budowanie społeczności i formowanie ludzi – jako idealne miejsce do mentorowania przedsiębiorców. Jedynie 23 procent start-upów przetrwa po pięciu latach. Jednak co najmniej jedno badanie sugeruje, że 70 procent przetrwa, jeśli otrzymają profesjonalny mentoring.
Chrześcijanie są powołani do bycia szczególnymi wykonawcami dobrych uczynków (Ef 2,10), a duszpasterstwo dla właścicieli firm aktywizuje również „wysoko wykwalifikowanych” wiernych, którzy w innym przypadku mogliby pełnić w kościele funkcje poniżej swoich możliwości.
„Często masz w kościele prezesów i dyrektorów finansowych” – wyjaśnia – „a pastorzy mówią: ‘Nie wiem, co z wami zrobić. Może pokierujecie ruchem na parkingu?’”.
Model Kingdom Founders przejawia się jako dziesięciotygodniowy kurs dotyczący wszystkiego, co związane z biznesem: Kto jest moim docelowym klientem? Jaki jest mój model finansowy? Czy moja firma powinna być jednoosobową działalnością gospodarczą, spółką z o.o., czy czymś innym?
Program jest napisany prostym językiem. Wspomniani wcześniej liderzy biznesu stają się współprowadzącymi, dzieląc się wiedzą z pierwszej ręki ze swoich karier. To, jak mówi Acuff, jest osobna służba.
„Podśmiewam się trochę z niektórych programów, gdzie wygląda to tak, jakby ktoś po prostu wkleił kilka psalmów do tekstu, żeby nazwać go chrześcijańskim” – mówi. „My natomiast mówimy: zostaliśmy powołani do miłowania bliźniego jak siebie samego. A dobry przedsiębiorca zbliża się do swojego bliźniego na tyle, by zrozumieć jego problem i móc go rozwiązać”.
Kościół The Point w Charlottesville w stanie Wirginia był entuzjastycznym partnerem programu pilotażowego Kingdom Founders zeszłej jesieni. Kiedy kościół wielooddziałowy zakupił dawny budynek Pierwszego Afrykańskiego Kościoła Baptystów Mt. Zion – założonego w 1867 roku jako jedna z pierwszych czarnoskórych kongregacji w Charlottesville – The Point skupił swoje wysiłki na walce z ubóstwem w mieście, w którym wskaźnik biedy jest prawie dwukrotnie wyższy niż średnia krajowa.
Siedemdziesiąt pięć procent mieszkańców miasta o niskich dochodach mieszka w promieniu półtora mili od nowo nabytego budynku w centrum miasta, według dyrektora wykonawczego Chipa Measellsa. Kościół uznał, że nie musi oferować kolejnych usług i dublować pracy ponad 850 lokalnych organizacji non-profit; musiał stworzyć nowe źródła utrzymania.
Spośród 24 studentów ostatniego semestru Kingdom Founders w The Point, sześciu przebywało w więzieniu w ciągu ostatniego roku. Większość z nich nie uczęszcza do The Point. Jednak „widzieliśmy przemianę życia i zbawienie” – mówi Measells. „Co tydzień mamy okazję do rozmów o ewangelii”.
Kingdom Founders zachęca kościoły do pobierania opłaty rejestracyjnej – od 50 do 150 dolarów od osoby – aby pokryć koszty materiałów i szkolenia, co w efekcie sprawia, że program jest bezpłatny dla kościoła-gospodarza.
„Kosztuje nas to czas i zaangażowanie” – mówi Measells. „Czuję, że to jest to, do czego kościół został powołany. Mamy wielu wolontariuszy, którzy mówią, że powinniśmy przeznaczać 50 lub 100 tysięcy dolarów na inne cele – w ten sposób moglibyśmy rozwiązać wiele problemów. Ale to po prostu nie jest zrównoważone”.
The Point oddaje jednak pieniądze z powrotem społeczności Charlottesville – 40 z dotychczasowych 69 absolwentów prowadzi własne firmy.
Podobnie jak Corner to Corner, które oferuje swoim absolwentom małe, nieoprocentowane pożyczki biznesowe, The Point oferuje również kapitał na start. Każda grupa Kingdom Founders bierze udział w konkursie na najlepszą prezentację biznesową, gdzie zwycięzca otrzymuje 5000 dolarów. Kościół współpracuje również z lokalną firmą, oferując skromne dotacje.
Tego rodzaju wsparcie znaczy wiele w społecznościach, gdzie oszczędności są rzadkością. Według niektórych szacunków, 59 procent Amerykanów nie ma dostępu do 1000 dolarów na nagłe wydatki. „To ludzie, którzy mają pracę i których nie uważamy za biednych” – mówi Acuff. „Ale jeśli w tym samym tygodniu złapią gumę i dostaną wysoki rachunek od lekarza, wracają do błędnego koła”.
Studenci Corner to Corner i Kingdom Founders są zachęcani do prób – a nawet porażek – dopóki nie znajdą rentownych rozwiązań biznesowych.
„Tylko w Dolinie Krzemowej można rozwijać firmę bez zysku przez pięć lat” – wyjaśnia Acuff. „Nasi sąsiedzi muszą widzieć realne rezultaty”.
Pewna kobieta zaproponowała nową markę wegańskich lodów. Jej pierwszym smakiem miało być awokado. Zespół Kingdom Founders odpowiedział: „Okej, fajnie. Idź i spróbuj to sprzedać”. Kobieta wróciła trzy tygodnie później z nowymi informacjami: „Nie zamierzam robić lodów z awokado, bo wszyscy stwierdzili, że smakują jak zimne guacamole w rożku”.
„Nie mówimy ludziom, czy ich pomysł jest dobry, czy nie” – mówi Acuff. „Mama mówiła mi, żeby nie jeździć z nieznajomymi, ale Uber radzi sobie całkiem nieźle. My dajemy im narzędzia do nauki”.
Jedną z osób, które się nauczyły, był DeAngelo Johnson, kurier, który marzył o stworzeniu mobilnej usługi automatów sprzedających. Gdy pomysł okazał się zbyt kosztowny, Johnson wykazał się kreatywnością w domu, zmieniając fiszki swoich dzieci w grę edukacyjną. Kingdom Founders skontaktowało Johnsona z rzecznikiem patentowym i profesorem matematyki z University of Virginia – obaj byli mentorami z The Point – którzy pomogli wprowadzić grę „Flip N Figures” do rodzin w okręgach szkolnych Charlottesville.
Inna absolwentka Corner to Corner, Adrienne Bowling, była samotną matką dwojga dzieci, która korzystała z pomocy żywnościowej i zasiłków mieszkaniowych. Założyła „A-1 Mobile Notary”, usługę notarialną w stylu Ubera w Nashville. W ciągu roku od ukończenia kursu osiągnęła ponad 85 000 dolarów przychodu. Obecnie zbliża się do 200 000 dolarów rocznie przy niskich kosztach operacyjnych.
Teraz Bowling stać na luksusy, takie jak paszport dla syna, aby mógł pojechać na wycieczkę szkolną do Hiszpanii.
„Dosłownie, przed moim synem otwiera się świat” – powiedziała Acuffowi. „Przełamuję pokoleniowe przekleństwa, a Bóg przełamuje je poprzez mój biznes”.
Nie każdy absolwent idzie tą drogą.
„Mieliśmy ludzi, którzy mówią: ‘Spróbowałem biznesu, to nie dla mnie’” – wyjaśnia Acuff. „Ale potem dodają: ‘Zacząłem myśleć jak właściciel. I ani się obejrzałem, a awansowałem na kierownika zmiany i mam ubezpieczenie zdrowotne’”.
Prawdziwym celem nie jest więc samo posiadanie firmy, ale indywidualna i wspólnotowa odnowa.
„Ludzie czasami wstydzą się mówić, że są z Charlottesville” – mówi Measells. Definiują miasto przez pryzmat brutalnych protestów białych suprematystów z 2017 roku. Jednak walka o zatarcie tego piętna jest częścią energii w kościele The Point: ludzie chcą pomagać. Mają energię i zasoby. Kingdom Founders ich aktywizuje.
„Prawdopodobnie dwie trzecie osób zaangażowanych w służbę wcześniej tego nie robiło” – mówi Measells. „To zmieniło nas jako kościół”.
W Nashville Kayla Hall-Ransom z dumą czuje, że z każdym kubkiem soku kontynuuje rodzinne dziedzictwo.
Jej wujek, zmarły Ernest „Rip” Patton Jr., był jednym z pierwszych „Jeźdźców Wolności” (Freedom Riders), wydalonym z Tennessee State University w 1961 roku za sprzeciwianie się segregacji w podróżach międzystanowych. Centrum przesiadkowe w północnym Nashville nosi teraz jego imię i znajduje się około dziesięciu minut od targu, na którym Hall-Ransom prowadzi „The City Juicery”.
Ukończenie Corner to Corner i zarabianie na życie z owoców i warzyw to po prostu dalsze budowanie historii jej rodziny, mówi Hall-Ransom. Dorastając w północnym Nashville przed rozpoczęciem gentryfikacji, z ojcem walczącym z uzależnieniem od narkotyków, nie zawsze była pewna, czy coś w życiu osiągnie.
„Ta dzielnica jest zaprojektowana tak, by cię przeżuć i połknąć żywcem” – mówi CT. „Wielu moich przyjaciół, z którymi dorastałam, albo już nie ma wśród nas, albo utknęli w systemie, albo po prostu nie są w najlepszej kondycji psychicznej”.
Chyba że, tak jak ona, napotkają na swojej drodze „widzialne, namacalne anioły”, jak nazywa organizację Corner to Corner.
Po pożyczce w wysokości 1000 dolarów na ulepszenie wyciskarki, Hall-Ransom wygrała nagrodę w wysokości 25 000 dolarów od Uniwersytetu Vanderbilt – kolejny cud możliwy dzięki jej zaangażowaniu w Corner to Corner. Teraz nadzoruje pracę mobilnej, wysokiej na półtora metra komercyjnej maszyny do masowej produkcji świeżego soku. Wrzuca do niej mieszankę domowego imbiru, jarmużu, szpinaku i kurkumy, a także owoce i warzywa od lokalnych rolników.
„Możemy tam wrzucić cały ananas bez krojenia go” – mówi.
Droga Hall-Ransom nie była prosta. Zaczęła robić soki, szukając pomocy w walce z depresją poporodową. Teraz, jako samotna matka, często wprowadza swoją córkę, szóstoklasistkę Kailee, w pracowity świat małego biznesu. Na początku działalności zdarzały się późne noce, gdy The City Juicery działało we wspólnym lokalu, a Kailee spała na polowym łóżku w kącie, aby jej mama mogła tłoczyć sok i rano zdążyć odwieźć ją do szkoły.
„Miałam lata z sześciocyfrowym przychodem i lata, gdy byłam na minusie” – mówi Hall-Ransom. Jej dom był zagrożony licytacją komorniczą. „Ale nigdy bym się nie cofnęła”.
Hall-Ransom dorastała w kościele, śpiewając w chórze, ale miała raczej „rutynę z Bogiem niż relację”. Jej przygoda z The City Juicery to zmieniła.
„To odnawia moją relację z Bogiem, ponieważ wymaga ode mnie zaufania Mu” – mówi. Kilka razy myślała o poddaniu się i powrocie do pracy w edukacji, ale ta myśl ją przygnębia. „Ludzie pytają mnie, czy poleciłabym przedsiębiorczość. Moja szczera odpowiedź brzmi: nie, ponieważ wiem, że przedsiębiorczość nie jest możliwa bez Boga”.
Butelki z sokiem, które sprzedaje, mają etykietę z wersem z Psalmu 34,9: „Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan”. To nie tyle chwyt marketingowy, co świadectwo.
Niedawno Hall-Ransom odwiedziła Manhattan w ramach szkolenia biznesowego prowadzonego przez Goldman Sachs. Podczas tej wizyty ta młoda kobieta z północnego Nashville stanęła na nowojorskiej giełdzie, by uderzyć w dzwon obwieszczający otwarcie sesji.
„Kto tak robi?” – pyta Hall-Ransom. „Nikt inny, tylko Bóg!”
The City Juicery zatrudniło ostatnio dyrektora wykonawczego, co pozwoliło Hall-Ransom na zmianę roli na konsultantkę i rozszerzenie marki poza soki – aby „pomóc ludziom naprawdę to zrozumieć i ratować dusze w imieniu Jezusa”.
Kailee idzie w ślady mamy: pomaga tworzyć nowe smaki soków, samodzielnie obsługuje stoiska i powiedziała mamie, że gdy dorośnie, chce „podróżować po całym świecie do wszystkich oddziałów City Juicery” i „podnosić ich zyski”.
W międzyczasie Kingdom Founders również się rozwija. Współpracuje z Poverty Action Lab przy MIT oraz z University of Notre Dame przy przeprowadzaniu badań efektywności. Do programu dołączają kolejne kościoły partnerskie w Dallas i Franklin w Tennessee.
„Naszym celem jest dotarcie do 1000 kościołów” – mówi Acuff. „Każdy z nich szkoliłby 40 osób rocznie, co według danych Small Business Administration oznaczałoby, że przeciętny kościół co roku wprowadza milion dolarów z powrotem do lokalnej gospodarki”.






